Schumacher wreszcie sam przyznał, że wraca
Michael Schumacher przerwał milczenie na temat swojego powrotu na tor F1.
To duży krok naprzód w sprawie, o której spekuluje się pełną parą od ponad miesiąca. Nawet jeśli wypowiedzi siedmiokrotnego mistrza świata poznajemy tylko z relacji jego poprzedniego szefa, Luki di Montezemolo z Ferrari.
Pierwsze doniesienia o powrocie Niemca, który od trzech sezonów był sportowym emerytem, uważano za plotki. Di Montezemolo rozmawiał z Schumacherem w zeszłym tygodniu. Z jego relacji wynika, że kierowca, który ostatnie pięć tytułów mistrza wywalczył w czerwonym bolidzie Ferrari, od przyszłego roku rzeczywiście zasiądzie za kierownicą srebrnej strzały, czyli mercedesa. - Gość imieniem Michael Schumacher mówił nam jesienią na Monzy, że odnowi swój kontrakt konsultanta. Jego kariera miała dobiec końca w Ferrari - mówił di Montezemolo. - Aż tu nagle pojawia się gość, który wygląda i nazywa się tak samo, ale decyduje się na nową karierę. Rozumiem, że ktoś w wieku 41 lat chce zacząć od nowa. Bliźniak Schumachera będzie w przyszłym roku jeździł dla Mercedesa.
Szef Ferrari nie ma jednak żalu do kierowcy, który uczynił jego team legendą, jednocześnie sam stając się legendą: - Jako przyjaciel cieszę się, że jest w dobrej kondycji. Jako zarządzający Ferrari jestem smutny. Wielu fanów pomyśli, że to zdrajca. Ale musimy zaakceptować to, że jakiś inny Michael chce dalej się ścigać. Prawdziwy Schumacher wciąż jest w Ferrari.
Niemiec spędził we włoskim teamie 11 sezonów (od 1996 r.), ściągnął do niego z Benettona Rossa Brawna. Teraz to brytyjski menedżer ściągnął Schumachera do siebie, do stworzonego na bazie Hondy swojego autorskiego teamu, mistrza świata konstruktorów 2009, obecnie wykupionego przez Mercedesa.
@RY1@i02/2009/248/i02.2009.248.000.019b.001.jpg@RY2@
Przez ostatnie trzy lata Schumacher ścigał się różnymi pojazdami, ale tylko dla zabawy
AP
mm
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu