Silvio Berlusconi wyszedł ze szpitala po ataku szaleńca
Silvio Berlusconi opuścił wczoraj rano szpital w Mediolanie, do którego trafił po niedzielnym ataku niezrównoważonego psychicznie mężczyzny.
To jednak nie koniec rekonwalescencji - teraz włoski premier spędzi około dwóch tygodni w swojej prywatnej rezydencji Arcore pod Mediolanem.
Berlusconi wyszedł ze szpitala z dużym opatrunkiem na twarzy, zakrywającym szczelnie nos, górną wargę i lewy policzek. Zgodnie z oświadczeniem jego osobistego lekarza szef rządu nie odczuwa już bólu, ale jego rozległe rany - w tym pęknięta kość nosowa i częściowo wybite zęby - powodują, że jeszcze przez kilka dni będzie musiał się żywić przez kroplówkę i musi unikać wysiłku oraz publicznych spotkań.
Niewykluczone, że Silvio Berlusconi podda się teraz kolejnej operacji plastycznej. Według szwajcarskiego dziennika Le Matin w najbliższych dniach włoski premier będzie "usuwać z twarzy wszystkie ślady agresji" w prywatnej klinice Ars Medica we włoskojęzycznym kantonie Ticino. Z usług tamtejszych lekarzy korzystał już w 2003 roku, poddając się zabiegowi chirurgii estetycznej.
, pap
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu