Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Al-Kaida bije się w piersi

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Al-Kaida przeprasza przypadkowe ofiary swoich zamachów. Co prawda chodzi wyłącznie o muzułmanów, którzy ucierpieli w atakach, ale i tak ostatnie oświadczenie organizacji Osamy bin Ladena nie ma precedensu. Terroryści najwyraźniej są świadomi rosnącej niepopularności organizacji i jej przywódców.

- Składamy kondolencje wszystkim niezamierzonym muzułmańskim ofiarom operacji mudżahedinów przeciw krzyżowcom, ich sojusznikom i marionetkom - zapewniał w 17-minutowym nagraniu wideo Adam Gadahn, znany też jako Azzam Amerykanin, pochodzący z USA rzecznik i współpracownik bin Ladena, ścigany w ojczyźnie listem gończym pod zarzutem zdrady i materialnego wspierania terroryzmu. Usprawiedliwiając działania Al-Kaidy, Gadahn przyznał, że z rąk zachodnich "krzyżowców" giną "niezliczeni pozbawieni twarzy i nazwisk muzułmanie". - Prosimy Allaha, by miał dla nich miłosierdzie i zaakceptował ich jako męczenników - dodał Amerykanin.

Bezprecedensowe nagranie pojawiło się wczoraj na internetowych stronach islamistów. Przesłanie terrorystów do wiernych nie zawiera bezpośrednich odniesień do niedawnej decyzji prezydenta USA Baracka Obamy o zwiększeniu ilości amerykańskich wojsk pod Hindukuszem. Gadahn grozi jednak wszystkim tym, którzy pomagają Amerykanom w Afganistanie i Pakistanie - a w szczególności muzułmanom, którzy "walczą i zabijają swoich rodaków za amerykańskie dolary".

Niespotykane dotąd wyrazy ubolewania z powodu postronnych ofiar zamachów terrorystycznych dokonywanych przez Al-Kaidę to najprawdopodobniej reakcja ekstremistów na spadającą popularność organizacji bin Ladena. Zdaniem ekspertów w ostatnich miesiącach terroryści nie tylko tracą sponsorów i zaplecze organizacyjne, ale też ich szeregi zasila znacznie mniej nowych członków niż w poprzednich latach. W lipcu Ajman Al-Zawahiri, numer dwa w Al-Kaidzie, posunął się do publicznego proszenia muzułmanów o pieniądze na świętą wojnę. Jego apel powszechnie odebrano jako oznakę słabości organizacji oraz... skutek recesji.

Dzieje się tak zarówno wskutek względnie skutecznych działań zachodnich wojsk i ich sojuszników pod Hindukuszem, jak i narastającej wśród muzułmanów - nawet tych radykalnie nastawionych - świadomości, że ofiary bojowników to przede wszystkim ich współwyznawcy. Według opublikowanego na początku grudnia studium Centrum Zwalczania Terroryzmu Akademii Wojskowej West Point w Nowym Jorku z rąk ludzi bin Ladena ginie osiem razy więcej wyznawców islamu niż innych religii. Jak skrupulatnie podliczyli autorzy opracowania, w latach 2004 - 2008 Al-Kaida przeprowadziła 313 ataków (z zamachami w Madrycie i Londynie włącznie), w których zginęło 3010 osób. Jedynie 371 z nich było obywatelami państw zachodnich. W 2007 r. jedynie co setna ofiara islamistów pochodziła z Zachodu. Rok później odsetek ten był niewiele wyższy.

Co więcej, autorzy tej analizy podkreślają, że w swoim opracowaniu ujęli wyłącznie te ataki, za które Al-Kaida otwarcie wzięła odpowiedzialność. Gdyby do zestawienia włączyć akty przemocy, które są jej przypisywane lub w których tropy prowadzą do bin Ladena - liczby te byłyby znacznie wyższe.

- tylko tyle spośród osób zabitych przez Al-Kaidę w latach 2004 - 2008 było obywatelami krajów zachodnich

Mariusz Janik

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.