Pracownicy UEFA mogli pomagać ustawiać mecze
Możliwe, że w ciągu ostatnich lat ustawiono ponad 200 meczów w dziewięciu ligach Europy, kilka spotkań Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy - to efekt śledztwa, które trwa od kilkunastu miesięcy. UEFA jest w szoku. Jej pracownicy mogli pomagać podejrzanym.
Skandal korupcyjny w polskim futbolu stracił status "największej afery w historii europejskiej piłki". W wielkiej akcji, zorganizowanej w Niemczech, Austrii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii, policja przeprowadziła 50 najazdów na domy osób podejrzanych o przekupywanie sędziów, piłkarzy, trenerów oraz współpracę z "mafią bukmacherską" (pojęcie mylące, ponieważ przestępcami nie są w tym przypadku bukmacherzy, tylko sami gracze). Przechwycono około miliona euro pochodzących z nielegalnych zakładów, aresztowano 17 osób - 15 w Niemczech i 2 w Austrii. - To tylko wierzchołek góry lodowej - zaznaczył Friedhelm Althans z policji w Bochum.
Cichon wśród podejrzanych
Śledztwo objęło mecze w pierwszych ligach: chorwackiej, słoweńskiej, tureckiej, węgierskiej, bośniackiej i austriackiej oraz w niższych ligach w Niemczech, Szwajcarii i Belgii. Podejrzane są również eliminacyjne spotkania Ligi Mistrzów, Ligi Europy, mistrzostw Europy do lat 21, a nawet mecz towarzyski pomiędzy Fenerbahce a Ulm (w okresie zimowym tego typu spotkania również znajdują się w ofercie bukmacherów).
- Jestem wstrząśnięty skalą zjawiska. To bez wątpienia największy przekręt w historii europejskiej piłki - powiedział Peter Limacher w UEFA.
Jak podaje angielska prasa, w procederze mogli brać udział nie tylko pracownicy krajowych federacji, ale właśnie i UEFA. To oni mieli przekazywać podejrzanym dane na temat obsady sędziowskiej niektórych meczów. Zdaniem śledczych arbitrów przekupywano nie tylko pieniędzmi, ale również "alkoholem i kobietami".
Najbardziej przerażeni skalą korupcji są Niemcy. Podejrzewa się, że w tamtejszych ligach ustawiono 32 spotkania. Wśród piłkarzy, którzy sprzedali mecz, wymieniany jest były zawodnik FC Koeln, obrońca polskiego pochodzenia Thomas Cichon. Niemiecka federacja (DFB) w swoim działaniu bardzo różni się od PZPN. Zareagowała natychmiast. I nikt nie wspominał o "jednej czarnej owcy". - Nasze wewnętrzne śledztwo będzie błyskawiczne. Ukarzemy tych ludzi. Oni nie należą do nas - powiedział prezes DFB Theo Zwanziger.
UEFA chce wysokich kar
Choć na razie poza podejrzeniem są ligi włoska, hiszpańska, francuska oraz angielska, specjaliści uważają, że tamtejsi działacze nie mają z czego się cieszyć. Declan Hill, autor książki pt. "Futbol i zorganizowana przestępczość", która zainspirowała śledczych, przestrzega: - Byłem w Azji trzy tygodnie temu, rozmawiałem z bukmacherami i z tymi, którzy ustawiają mecze. Powiedzieli, że mają sporo kontaktów w Premier League.
W całej aferze nieco późno stara się reagować UEFA. "Będziemy się domagać najpoważniejszych kar dla tych piłkarzy, sędziów oraz trenerów, którym zostanie udowodniona wina" - napisał w oficjalnym oświadczeniu sekretarz generalny europejskiej federacji Gianni Infantino. Wkrótce może okazać się, że winni są również uczestnicy fazy zasadniczej Ligi Mistrzów. To dla UEFA byłaby prawdziwa tragedia.
, m.in. mecze Ligi Mistrzów i Ligi Europy, mogło zostać ustawionych
Daniel Rupiński
daniel.rupinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu