Miguel Cotto za słaby dla Manny’ego Pacquiao, ale w kolejce czeka Mayweather
Uznawany za najlepszego boksera świata Manny Pacquiao w sobotę pokonał przez nokaut techniczny Miguela Cotto i po raz kolejny sięgnął po tytuł mistrza świata.
30-letni Filipińczyk to absolutny fenomen. Swoje pierwsze mistrzostwo świata zdobył 11 lat temu w kategorii muszej. Wówczas ważył niewiele ponad 50 kg, o 15 kg mniej niż obecnie. Potem kolekcjonował tytuły kilku organizacji i prestiżowe pasy magazynu The Ring w kilku kategoriach wagowych. Teraz kosztem Cotto dorzucił do tego mistrzostwo WBO wagi półśredniej.
To nie była walka, która będzie pamiętana latami. Zabrakło w niej dramaturgii. Dwie pierwsze rundy jeszcze były wyrównane, ale w trzeciej i czwartej Pacquiao posłał obrońcę tytułu na deski. Potem bawił się z nim, jakby nie zależało mu na nokaucie, tylko na samym biciu. - Nawet nie widziałem, skąd spadają ciosy - mówił po walce Cotto, który z rundy na rundę wyglądał coraz gorzej. Opuchnięte oczy, rozbity nos, rozcięte czoło i łuk brwiowy... Chciał dotrwać do końca, ale i to mu się nie udało. Przeszkodził sędzia, który w ostatniej, 12. rundzie nieoczekiwanie przerwał pojedynek po ciosie, jakich w tej walce padło wiele.
- Manny to jest najlepszy bokser, jakiego widziałem. Nawet uwzględniając Alego, Sugara Leonarda i Haglera - powiedział promotor Pacquiao Bob Arum. Jest jednak jeden pięściarz, który będzie chciał sprawić, że Arum zmieni zdanie - Floyd Mayweather jr. To on był numerem jeden wszechwag przed Pacquiao, teraz wrócił na ring i wystarczyła jedna walka (z Juanem Marquezem), by znalazł się na drugim miejscu. Jeśli dojdzie do tego, czego wszyscy oczekują, i niepokonany Amerykanin stanie do walki z Pacquiao, to będzie to pojedynek o absolutne mistrzostwo świata.
rop
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu