Na liście światowych liderów Barack Obama sąsiaduje z bin Ladenem i narkobaronem
Terrorysta bardziej znaczący od laureata Pokojowej Nagrody Nobla, a szef kartelu narkotykowego od prezydenta największego państwa na Ziemi - tak wygląda świat w roku 2009 według Forbesa.
@RY1@i02/2009/222/i02.2009.222.000.010a.001.jpg@RY2@
Joaquin Guzman
AP
Amerykański magazyn opublikował wczoraj listę najbardziej wpływowych osób na świecie.
Sporządzone po raz pierwszy zestawienie obejmuje 67 osób. Liczba nie jest przypadkowa - każde z miejsc odpowiada stu milionom mieszkańców naszej planety. Nie dziwi także to, iż na liście obecni są przywódcy, którzy nie cieszą się sympatią demokratycznego świata. Nie sposób jednak zaprzeczyć, że północnokoreański dyktator Kim Dzong Il (24. miejsce) czy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei (40. miejsce) mają ogromne możliwości wpływania na losy świata.
W rankingu znalazły się jednak także postaci spoza świata polityki, biznesu, mediów czy religii - osoby, za głowy których wyznaczono wielomilionowe nagrody. Najwyżej - na 37. miejscu - jest Osama bin Laden. Choć przywódca Al-Kaidy od ośmiu lat się ukrywa, a co jakiś czas pojawiają się informacje o jego śmierci, nie stracił z tego powodu na znaczeniu. Jak wyjaśnili redaktorzy Forbesa, wciąż inspiruje radykalnych muzułmanów, którzy wysadzają się w powietrze, i jest casus belli dwóch prowadzonych przez USA wojen, których łączny koszt przekrocza bilion dolarów.
Boss meksykańskiego kartelu
Cztery pozycje za bin Ladenem sklasyfikowano meksykańskiego narkobarona Joaquina Guzmana. Boss kartelu Sinaloa wyprzedza m.in. Dmitrija Miedwiediewa (43. miejsce), Nicolasa Sarkozy’ego (56.) i szefa MFW Dominique’a Strauss-Kahna (47.). Przestaje to jednak dziwić, jeśli wziąć pod uwagę, że Sinaloa jest obecnie najgroźniejszym kartelem narkotykowym na świecie, w ciągu ostatnich ośmiu lat wyeksportował do USA kokainę o wartości od 6 do 19 mld dol., zaś w prowadzonej od trzech lat przez rząd Meksyku wojnie przeciw narkobaronom zginęło już 13,8 tys. osób. Zresztą 52-letni Guzman, za którego USA i Meksyk oferują po 5 mln dolarów, już raz pojawił się w Forbesie - w marcu zajął 701. miejsce na liście najbogatszych ludzi świata z miliardem dolarów na koncie. - Meksykańskie kartele stały się w ostatnich latach najbardziej wpływowe na świecie z dwóch powodów - po pierwsze są najbliżej głównego odbiorcy, czyli USA, po drugie są mocniej zintegrowane z systemem politycznym kraju. O ile kolumbijskie gangi tworzyły paralelne struktury, meksykańskie przenikają struktury państwowe - mówi nam Colin Lewis, latynoamerykanista z London School of Economics.
Król bombajskiego podziemia
Drugim gangsterem na liście jest najbardziej poszukiwany człowiek Indii Dawood Ibrahim Kaskar (50. miejsce). Choć w rankingu ustępuje premierowi Manmohanowi Singhowi, wyprzedza m.in. dwóch najpotężniejszych przedsiębiorców ze swojego kraju - Lakshmiego Mittala i Ratana Tatę. 53-letni syn policjanta jest szefem bombajskiego syndykatu D-Company, który zajmuje się handlem narkotykami, fałszowaniem pieniędzy i szmuglem broni. Utrzymywał bliskie kontakty z bin Ladenem, jest podejrzanym o organizację zamachów bombowych w Bombaju w marcu 1993 r., w których zginęło 257 osób, i ataków na bombajskie hotele w listopadzie zeszłego roku, gdy zabite zostały 173 osoby. Najpewniej ukrywa się w Pakistanie za przyzwoleniem tamtejszych służb specjalnych.
Wreszcie 62. miejsce zajmuje gubernator brazylijskiego stanu Mato Grosso i największy na świecie producent soi Blairo Maggi. 53-letni Brazylijczyk też ma sporo na sumieniu, szczególnie w oczach ekologów. - Dla mnie 40-proc. spadek powierzchni lasów tropikalnych nie znaczy absolutnie nic. Nie czuję najmniejszej winy z powodu tego, co tu robimy - oświadczył w 2003 r. Z tego powodu otrzymał od Greenpeace niechlubną nagrodę Złotej Piły. Jako gubernator porzucił antyekologiczną politykę, nieco rehabilitując się za wcześniejsze winy, ale mało prawdopodobne, by w jego ślady poszli inni najbardziej wpływowi złoczyńcy.
Benedykt XVI bardziej wpływowy od Dalajlamy
Redakcja Forbesa nie ma np. żadnych wątpliwości, kto naprawdę rządzi Rosją - Władimir Putin czy Dmitrij Miedwiediw. Rosyjski premier sklasyfikowany został na 3. miejscu, podczas gdy prezydent dopiero na 43. Co więcej, Miedwiediewa o jedno miejsce wyprzedza wicepremier odpowiedzialny za resorty gospodarcze Igor Sieczin.
Uwagę zwraca też to, że dyrektor Al-Dżaziry Wadah Khanfar został uznany za bardziej wpływowego od szefa BBC Marka Thompsona (odpowiednio 54. i 65. miejsce), choć obaj ustępują Rupertowi Murdochowi (7. miejsce). Z kolei jedynym przedstawicielem gazet jest naczelny NYT William Keller - dopiero na 51. pozycji. Wreszcie ciekawe jest to, że ceniony przez liberalne elity Zachodu Dalajlama jest znacznie niżej (39. miejsce) niż krytykowany za zbytni konserwatyzm Benedykt XVI (11.).
bjn
Bartłomiej Niedziński
bartlomiej.niedzinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu