Ukraina w wielkich finansowych tarapatach
Szalejąca na Ukrainie grypa to początek ogromnych kłopotów władz w Kijowie, z którymi będą się musiały zmierzyć zimą. Międzynarodowy Fundusz Walutowy zagroził wczoraj wstrzymaniem przekazania 3,8 mld euro pomocy.
Wściekłość MFW wynika stąd, że Kijów zamierza w przedwyborczym roku przeznaczyć te środki na podwyżkę pensji budżetówki. - Nie da się sfinansować nowej ustawy o standardach socjalnych bez wzrostu inflacji i bezrobocia - ostrzegała wczoraj szefowa misji funduszu w Kijowie Ceyla Pazarbasioglu. Jej zdaniem prawo przyjęte z inicjatywy opozycyjnej Partii Regionów (PR) walczącego o prezydenturę Wiktora Janukowycza może kosztować równowartość nawet 7 proc. PKB. - Polityka władz szkodzi stabilizacji - dodawał szef MFW Dominique Strauss-Kahn.
Ukraińcy nie kryją zaskoczenia groźbami MFW. - Do tej pory MFW patrzył przez palce na to, co z jego pożyczkami robią władze - komentuje w rozmowie z nami ekonomista kijowskiego Centrum Razumkowa Wasyl Jurczyszyn. - Być może po marchewce przyszedł czas na kij, zaś fundusz chce zachować twarz - dodaje. Jeśli Ukraińcy nie zrezygnują z podwyżek, pożegnają się z 3,8 mld dol. A te pieniądze są niezbędne dla dalszej stabilizacji sytuacji gospodarczej.
Bez nich przezwyciężenie zapaści gospodarczej nie jest takie pewne. Choć w ciągu ostatniego półrocza ukraińska gospodarka odnotowała wzrost, krajowi zagraża kryzys bankowy. Jak twierdzi agencja ratingowa Fitch, ukraińskie banki powinny zostać natychmiast dokapitalizowane kwotą co najmniej 100 mld hrywien (35 mld zł). - Oczekujemy problemów ze zwrotem 40 proc. kredytów, zakres zadłużenia nierokującego nadziei na odzyskanie to 28 proc. - mówiła Olga Ignatjewa z Fitch.
To nie ostatni kłopot Kijowa. Poza kryzysem przez kraj przetacza się także epidemia grypy, na walkę z którą rząd planuje wydanie miliarda hrywien ze środków przeznaczonych na przygotowania do Euro 2012. Tymczasem mizerne postępy na drodze do organizacji piłkarskich mistrzostw Europy są już i tak na tyle niepokojące, że UEFA rozważa rozegranie ukraińskiej części imprezy wyłącznie w Kijowie. Do tego niczym miecz Damoklesa nad krajem wisi konflikt gazowy, który może wybuchnąć, jeśli Moskwa nie dotrzyma ustnych obietnic premiera Władimira Putina i zażąda odszkodowania za niższe niż zakontraktowane zużycie rosyjskiego gazu. Zima na Ukrainie zapowiada się nieciekawie.
Michał Potocki
michal.potocki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu