Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Obama. Nadzieja czy rozczarowanie

29 czerwca 2018

Rok po wyborze Baracka Obamy Amerykanie mają coraz więcej wątpliwości, czy prezydent spełni pokładane w nim nadzieje

Dokładnie rok temu Barack Obama zwyciężył w wyborach prezydenckich. Amerykanie mają jednak coraz większe wątpliwości, czy polityk, który zapowiadał wielką społeczną rekonstrukcję kraju, spełnił choć część z rozbudzonych przez siebie oczekiwań.

"Landslide" oznacza osunięcie się ziemi. Anglosasi używają też tego słowa do określenia wyborczego sukcesu, w którym poparcie dla zwycięzcy dosłownie zalewa terytoria uważane dotąd za bastion kontrkandydata. 4 listopada 2008 r. demokrata Obama zdobył 365 głosów elektorskich, a jego republikański rywal John McCain zaledwie 173. W głosowaniu powszechnym różnica wyniosła aż 10 mln głosów. 47-letni senator z Illinois zwyciężył w tak konserwatywnych stanach jak Wirginia czy Indiana, które ostatni raz na przedstawiciela Partii Demokratycznej zagłosowały 44 lata wcześniej.

Amerykanie dali się uwieść hasłom "Yes, we can" (tak, możemy!) i "Change we believe" (zmiana, w jaką wierzymy), historycznej szansie na odnowę, którą proponował historyczny kandydat - pierwszy czarnoskóry, w dodatku syn muzułmanina.

- W Ameryce nastaje zupełnie nowa epoka - mówiła wówczas w rozmowie z nami wzruszona Oprah Winfrey, która wraz z 250-tysięcznym tłumem słuchała przemówienia prezydenta elekta w parku Granta w Chicago. Ale on sam już w tym momencie zaczął studzić nastroje. - Teraz czeka nas przede wszystkim ciężka praca, na efekty której może przyjdzie nam czekać dłużej, niż się wydawało - mówił w swoim triumfalnym przemówieniu.

Barack Obama został oficjalnie zaprzysiężony na 44. prezydenta USA 20 stycznia 2009 r. Wystartował w chwili, gdy żniwo zbierał największy od 80 lat kryzys. W dniu inauguracji zaufaniem obdarzało go 67 proc. Amerykanów, mniej niż w analogicznym momencie Reagana, Clintona i obydwu Bushów. Potem słupki zaczęły topnieć, by w lipcu spaść poniżej poziomu 50 proc. Dziś popiera go ledwie 45 proc. elektoratu. Większość deklaruje też, że gdyby teraz odbywały się wybory, zagłosowałaby na kogoś innego.

Amerykanie są zniecierpliwieni tym, że pomimo wyraźnych wskaźników gospodarczego odbicia cały czas rośnie bezrobocie, które jeszcze w tym roku przekroczy 10 proc. Z coraz większą nieufnością traktują przedłużające się wysiłki wokół reformy systemu ochrony zdrowia.

Z drugiej strony świat na Baracka Obamę w dalszym ciągu patrzy z nadzieją, licząc na bezbolesne rozwiązanie problemu irańskiego programu nuklearnego, pokój na Bliskim Wschodzie i nowy traktat redukujący emisję gazów cieplarnianych. Komitet Noblowski z Oslo przyznał nawet - według większości ekspertów nieco na wyrost - pokojową nagrodę dla amerykańskiego prezydenta.

@RY1@i02/2009/216/i02.2009.216.000.010a.001.jpg@RY2@

Rok temu Barack Obama porwał tłumy. Teraz wielu Amerykanów straciło złudzenia

AFP

Radosław Korzycki

radoslaw.korzycki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.