Mafia zarabia na recesji
Wypracowane przez lata integracji europejskiej swobody: wolność handlu i przemieszczania się okazały się największym sojusznikiem... zorganizowanych grup przestępczych.
W czasie gdy kryzys uderza w legalny biznes, międzynarodowe gangi, korzystając z tych swobód, rozwiją się w tempie nienotowanym nigdy wcześniej. Renesansowi mafii - w czasach załamania gospodarczego - sprzyjają również trzy inne zjawiska: liberalizacja handlu, tanie linie lotnicze i tani dostawcy towarów legalizowanych na Starym Kontynencie - chińscy producenci podróbek. Zjawisko w swoim najnowszym raporcie opisuje unijna policja Europol.
Okazuje się, że recesja tylko rozdmuchała zyski mafii. - Jeśli ludzi nie stać na oryginalny produkt, kupią podrobiony. Spadają pensje? To od razu rodzi popyt na nielegalnych pracowników i rośnie przemyt ludzi. Podziemie jest bardzo atrakcyjne w czasie kryzysu. Działa jak dobra firma: jest tańsze, szybsze i wydajniejsze - komentuje w rozmowie z nami belgijski kryminolog Brice de Ruyver.
Zniesienie granic w Europie stworzyło olbrzymi rynek - pod względem liczby ludności ustępujący jedynie Chinom i Indiom. UE nie ma też sobie równych pod względem PKB. Wystarczy znaleźć słaby punkt na unijnej granicy, aby zyskać dostęp do 500 mln odbiorców łącznie wytwarzających rocznie 18 bln dol. PKB. Takim miękkim podbrzuszem Europy jest pięć wymienionych w raporcie węzłów.
Pierwszymi z nich są Maroko i Hiszpania oddalone od siebie o kilka mil morskich. To właśnie przez arabskie królestwo przebiega jeden z najważniejszych szlaków przerzutowych do Europy. Maroko podbiło tutejszy rynek swoją marihuaną, stając się jej najważniejszym dostawcą. Tą samą drogą na Stary Kontynent trafiają też nielegalni imigranci z Afryki. Na znaczeniu zyskuje też korytarz tranzytowy biegnący z kokainowych pól Kolumbii przez Afrykę Zachodnią i Maroko do Hiszpanii.
Nie mniej groźne są cztery inne punkty. To Beneluks, pozostający głównym centrum dystrybucji narkotyków, Litwa, przez którą z Rosji do Unii trafiają azjatyccy imigranci, podróbki markowych ubrań, papierosy i afgańska heroina, Włochy - cel dla nielegalnych przybyszów z Afryki i fałszerzy euro, wreszcie Rumunia i Bułgaria służące jako drzwi do UE dla bałkańskich mafii, ale i kolumbijskiej koki, która też przecieka przez palce celników z rumuńskiego portu w Konstancy.
Jednym z najszybciej rozwijających się w czasie kryzysu biznesów jest przemyt podróbek. To gigantyczny biznes: obrót towarami z fałszywymi metkami generuje rocznie 400 mld dol. Chińskie triady nie byłyby jednak w stanie samodzielnie przerzucić swoich produktów na Stary Kontynent, gdyby nie współpraca z włoską mafią, która opanowała port w Neapolu. Gdy przywódcy 27 państw UE z trudem pogłębiają integrację, gangi są już od dawna zglobalizowane i wyzbyte rasowych uprzedzeń. Nigeryjscy gangsterzy wespół z Arabami przerzucają do Unii kokainę. Serbowie - odrzucając historyczne zaszłości - utworzyli z Albańczykami prawdziwą bałkańską ligę kryminalną. Mafijna międzynarodówka bez ograniczeń korzysta z dorobku integracji.
- Obie mafie ściśle współpracują, albański boss narkotykowy Princ Dobroshi koordynował przemyt narkotyków do UE wspólnie z serbskim gangsterem Żeljko Milovanoviciem - mówi nam serbski publicysta śledczy Marko Lopuszina. - Działanie mafii albańskiej i serbskiej dodatkowo ułatwia duża, 1,5-mln emigracja zarobkowa. Gangsterzy rekrutują gastarbeiterów i dodatkowo pobierają od nich haracz - dodaje.
Przykładów zaskakujących powiązań nie trzeba długo szukać. W czerwcu zapadły wyroki w sprawie jednego z największych przemytów narkotyków w historii Wielkiej Brytanii. Pod pokładem płynącego z Maroka statku znaleziono 12,5 tony marihuany o wartości 59 mln dol. Przemyt był efektem współpracy trzech gangów, wydawałoby się, odległych od siebie: izraelskich Żydów, brytyjskich muzułmanów i Serbów.
Nieoczekiwane korzyści gangom przyniósł też... rozwój tanich linii lotniczych. Przestępcy mają do dyspozycji więcej szlaków przerzutowych. Kokainowy kurier może dotrzeć z Ameryki do Europy z kilkunastoma przesiadkami, dzięki czemu znacznie trudniej ustalić jego zleceniodawców. Ponadto kilkukrotnie wzrosła liczba pasażerów przy podobnej liczbie celników na lotniskach, przez co przemytnikom łatwiej zniknąć w tłumie.
- Współcześni gangsterzy działają jak biznesmeni i są w stanie szybko wykorzystać zmieniającą się koniunkturę. Są też niezwykle mobilni: produkcja ecstasy na przykład przeniosła się z Półwyspu Iberyjskiego do Europy Wschodniej - mówi nam holenderski kryminolog Tim Boekhout van Solinge.
@RY1@i02/2009/210/i02.2009.210.000.010a.001.jpg@RY2@
Najsłabsze punkty unijnych granic
Michał Potocki
Paweł Wysocki
dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu