Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Serena Williams przyjechała do Dauhy, by zająć fotel liderki

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Agnieszka Radwańska po raz drugi w swojej karierze pojedzie na turniej Masters w Dausze, po raz drugi jako zawodniczka rezerwowa. Polka na wyprawie do Kataru może wzbogacić się nawet o 50 tys. dolarów.

Krakowianka, by zagrać na turnieju mistrzowskim, musi liczyć na wycofanie się aż dwóch zawodniczek. W ubiegłym roku cud się zdarzył - najpierw kontuzja Rosjanki Marii Szarapowej, a potem, już w trakcie turnieju, uraz Serbki Any Ivanović. Radwańska zdążyła jednak rozegrać jedno spotkanie. Przegrana ze Swietłaną Kuzniecową warta była 100 tys. dol.

Czy w tym sezonie możne być podobnie? Dunka Caroline Wozniacki, nad którą wisi oskarżenie o specjalne poddanie spotkania I rundy w Luksemburgu z Anne Kremer, ostatnio narzeka na kontuzję pleców. Podobnie Serbka Jelena Janković, która awans do Kataru wywalczyła w ostatnim momencie podczas niedawno zakończonego turnieju w Moskwie. Tylko czy któraś z pań odpuści sobie walkę o 1,55 mln dol. za zwycięstwo?

- Pieniądze to nie wszystko - zarzeka się Serena Williams, która w Dausze zapowiada walkę o fotel liderki rankingu WTA. Amerykanka, druga w rankingu, do Dinary Safiny traci zaledwie 155 punktów i by zakończyć sezon na pierwszym miejscu, musi wygrać o jedno spotkanie więcej niż Rosjanka.

- Byłoby super - dodaje Serena, która w pierwszej fazie zagra przeciwko swojej starszej siostrze Venus oraz Jelenie Dementiewej i Kuzniecowej. - Trafiłam na bardzo trudną grupę, zobaczymy, co się stanie - mówi Amerykanka, triumfatorka jedenastu turniejów wielkoszlemowych.

Dla Williams może to być ostatnia okazja do wyprzedzenia Rosjanki w rankingu. Nad Amerykanką wisi sprawa sądowa związana z wydarzeniami sprzed kilku miesięcy, gdy podczas US Open tenisistka zamierzyła się rakietą na arbiter liniową. Serenie grozi kara zakazu startów nawet w dwóch najbliższych imprezach wielkoszlemowych. Oznaczałoby to, że nie mogłaby obronić tytułu wywalczonego w tym roku w Australian Open.

Safina, która przed rokiem nie zdołała wygrać ani jednego spotkania w fazie grupowej, także i teraz nie ma najlepszej końcówki sezonu. W ostatnich czterech turniejach wygrała tylko trzy spotkania, mimo to nie daje się ponieść emocjom. - Nie zależy mi już na tym, co inni o mnie mówią - mówi Rosjanka. - W tym roku zostałam numerem jeden, może nie mam jeszcze na koncie wygranej w Wielkim Szlemie, ale zagrałam za to w trzech finałach. Myślicie, że nie chciałabym wygrać? Przecież nie jestem robotem, nie mogę grać non stop na 100 procent - broni się 23-latka, której grupowymi rywalkami będą Wozniacki, Janković oraz Białorusinka Wiktoria Azarenka.

Na powodzenie imprezy liczą organizatorzy, którzy wydali 42 mln dol. za prawo do przeprowadzenia turnieju do 2011 roku oraz władze WTA. W 2008 roku spotkania fazy grupowej rozgrywano praktycznie przy pustych trybunach, lepsza frekwencja była podczas półfinałów i finału. W tym roku powinno być lepiej - Serena Williams to barwna zawodniczka, a pojawią się także dwie debiutantki.

Dinara Safina (Rosja, 1), Caroline Wozniacki (Dania, 4), Wiktoria Azarenka (Białoruś, 6), Jelena Janković (Serbia, 8)

Serena Williams (USA, 2), Swietłana Kuzniecowa (Rosja, 3), Jelena Dementiewa (Rosja, 5), Venus Williams (USA, 7)

mpt

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.