Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Lobbyści wypowiedzieli wojnę reformie systemu ochrony zdrowia

3 lipca 2018

Barack Obama ma powody do radości. Wspierany przez jego administrację projekt reorganizacji systemu ochrony zdrowia dostał zielone światło od senackiej komisji finansów publicznych i jest już znacznie bliżej zatwierdzenia przez cały Kongres.

Tymczasem na głównego wroga wspomnianej reformy wyrastają firmy ubezpieczeniowe obawiające się utraty zysków. W ich imieniu do otwartej walki ruszyły tysiące lobbystów.

Firmowany przez Biały Dom plan zyskał przedwczoraj aprobatę 14 senatorów ze wspomnianej komisji, 9 było przeciw. Chociaż głosowała za nim tylko jedna republikanka, Obama podziękował legislatorom za dwupartyjny, koalicyjny wysiłek. Projekt wprowadza obowiązkowe wykupienie ubezpieczeń zdrowotnych przez osoby nieubezpieczone, przy czym ubożsi mieliby prawo do subwencji państwowych na ich zakup. Demokraci chcą już na forum całego Senatu dopisać do lansowanego przez Biały Dom planu postulat utworzenia państwowego ubezpieczyciela popularnie zwanego opcją publiczną, który konkurowałby z firmami prywatnymi.

Lobbyści bez skrupułów

Ale piłka jest jeszcze w grze i dopóki obie izby Kongresu nie zaakceptują kompromisowej wersji ustawy, wysłani przez firmy ubezpieczeniowe lobbyści zrobią wszystko, żeby storpedować reformę. Prawdziwa wojna zaczęła się na początku tygodnia, kiedy stowarzyszenie zrzeszające ubezpieczycieli America’s Health Insurance Plans (AHIP) zainicjowało potężną kampanię reklamową przeciwko ustawie Obamy. W dziesiątkach stacji telewizyjnych niemal non stop lecą spoty straszące emerytów, że po reformie stracą oni przywileje i zasadniczo pogorszy się poziom ich leczenia. AHIP chce, by uświadomieni obywatele sami zaczęli naciskać na senatorów, by ci odstąpili od zmian w systemie ochrony zdrowia. To oburzyło Biały Dom. - Lobby ubezpieczeniowe rzuciło nam rękawicę. Oficjalnie uprzedzam, że ich jedynym motywem jest żądza zysku - powiedział na konferencji prasowej Dan Pfeiffer z biura prasowego Obamy.

Tymczasem AHIP ogłosiło przygotowany na jego zlecenie przez PricewaterhouseCoopers raport na temat ewentualnych kosztów i społecznych konsekwencji reformy. Autorom badania wyszło, że obowiązkowe ubezpieczenie obciąży portfel każdego Amerykanina sumą co najmniej 1700 dolarów rocznie więcej, niż płacił dotychczas. Dodatkowo opcja publiczna ma spowodować, że między pacjenta a lekarza wejdzie urzędnik, który sam zdecyduje, czy zafundować terapię, czy nie. Biały Dom uznał ten raport za nadużycie. - Dane w nim przedstawione są wzięte z sufitu - bronił reformy Pfeiffer.

Zniechęcić kongresmena

Na razie lobbing przeciwników projektu naprawy systemu ubezpieczeń zdrowotnych nie przekroczył granicy dozwolonej przez prawo, ale na pewno naruszył obyczaje kulturalnej debaty. - Minionego lata 1300 pracowników firm reprezentujących biznes ubezpieczeniowy zostało wysłanych na spotkania, jakie senatorowie i kongresmeni odbywali z wyborcami w miasteczkach. Ich zadanie było proste. Mieli szukać dziury w całym i zadawać legislatorom tyle niewygodnych pytań, żeby stworzyć wrażenie, że ludzie nie chcą reformy, i obudzić w nich obawę, że jeśli zagłosują za, to wyborcy ich ukarzą przy okazji następnej elekcji - mówi nam Joseph Neuhaus z Harvardu, specjalista od rynku służby zdrowia.

Długopis to przekupstwo

Poza tym w firmach lobbingowych zatrudnia się polityków, którzy odeszli z Senatu czy Izby Reprezentantów (ok. 43 proc. byłych ustawodawców pracuje w tej branży), i to oni szepczą do ucha swoim dawnym kolegom, jak mają głosować. - Kuriozalnym przypadkiem była sprawa Toma Daschle’a (b. szef senackiej demokratycznej mniejszości - red.). Obowiązywał go ustawowy zakaz podjęcia pracy w lobbingu, więc zatrudnił się jako specjalny doradca i jako taki reprezentował interesy potentatów ubezpieczeniowych na Kapitolu. Ten wybryk zniszczył jego karierę, bo był pewniakiem do funkcji ministra zdrowia u Obamy - tłumaczy nam Thomas E. Mann z Brookings Institution.

Waszyngton zapowiada ograniczenie roli lobbystów. Nic dziwnego, prowadzą oni działalność na olbrzymią skalę - tylko przemysły medyczny i ubezpieczeniowy zdążyły w ciągu ostatniej dekady wydać prawie 3 mld dol. na obronę swoich interesów. Dzieje się tak, bo choć polityk w USA nie może przyjąć od lobbysty nawet długopisu, to może już np. podróżować na zaproszenie danej firmy. Prezydent Obama obiecał w kampanii wyborczej wprowadzić przejrzystość w sprawach związanych z lobbingiem - ale do tej pory nie znalazł na to czasu. Pochłonęła go... reforma systemu ochrony zdrowia.

@RY1@i02/2009/202/i02.2009.202.000.011a.001.jpg@RY2@

Głównym wrogiem reformy Baracka Obamy są lobbyści

AFP East News

Radosław Korzycki

radoslaw.korzycki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.