Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Sądny dzień Berlusconiego

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

WŁOSKA GOSPODARKA WYSZŁA Z RECESJI, ale bardzo potrzebuje reform strukturalnych. Jednak do ich przeprowadzenia konieczny jest stabilny, silny i zdeterminowany rząd

Silvio Berlusconi staje dziś przed jednym z najtrudniejszych testów w swojej politycznej karierze, bo jeszcze nigdy nie był tak blisko wotum nieufności. Niezależnie jednak od wyniku głosowania przegraną, przynajmniej w krótkiej perspektywie, będzie włoska gospodarka.

Przemawiając wczoraj w Senacie i Izbie Deputowanych, premier Berlusconi przekonywał, że to dzięki jego działaniom Włochy nie podzieliły losu Grecji oraz Irlandii i obronną ręką wyszły z kryzysu.

- Włochy zdobyły reputację i wiarygodność na rynkach. Włochy nie są już częścią problemów europejskiej gospodarki, lecz częścią rozwiązującą te problemy - mówił szef rządu i dodał, że zmieniając rząd w obecnej chwili, parlamentarzyści ryzykują nawrót kryzysu.

Włoska gospodarka na chwilę obecną rzeczywiście najgorsze ma już chyba za sobą. Wprawdzie sięgający prawie 120 procent PKB dług publiczny jest jednym z najwyższych na świecie, ale na tle pozostałych państw Unii Europejskiej pozostaje umiarkowany. W przyszłym roku deficyt budżetowy wyniesie 4,3 proc. (choć wcześniej rząd zakładał 3,9 proc.), a w zeszłym tygodniu parlament przyjął budżet przewidujący oszczędności w wysokości 11,6 mld euro.

Problem w tym, że włoska gospodarka, choć wyszła z recesji, potrzebuje reform strukturalnych. Jej problemami są niska konkurencyjność przemysłu, przestarzała infrastruktura, wysokie bezrobocie wśród młodzieży.

Nawet jeśli rząd Berlusconiego uzyska wotum w Izbie Deputowanych (rozstrzygnąć o tym mogą jeden, dwa głosy, w Senacie jego zwycięstwo jest raczej pewne), nie będzie miał wystarczającej siły, by takie reformy przeprowadzić. Jeśli zaś przegra, oznacza to przedterminowe wybory na wiosnę, kilkumiesięczny okres przejściowy, na dodatek wcale nie ma gwarancji, że nowy rząd będzie miał stabilną większość i determinację do wprowadzania bolesnych społecznie zmian.

Z tego też powodu inwestorzy z zaniepokojeniem przyglądają się Włochom. Wczoraj spraed w rentowności między 10-letnimi włoskimi obligacjami a niemieckimi wzrósł o 3 pkt bazowe, do 163 pkt. To sporo poniżej rekordowego poziomu 212 pkt z 30 listopada i znacznie mniej, niż wynosi on w przypadku obligacji greckich czy irlandzkich, ale jeśli Włochy pogrążą się w politycznym chaosie, znowu zaczną być wymieniane jako słabe ogniwo strefy euro.

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.