Pasja w służbie wielkości Indii
Vijay Mallya uwielbia przepych oraz sport. Kupił zespół Formuły 1, by dać Indiom wielki sukces, który mógłby przysłonić sportowe osiągnięcia nowych Chin
Sport jest jak wojna. Tylko bez strzelania - powiedział George Orwell. Ostatnie lata przyznały mu rację. W tej batalii wygrywają obecnie Chiny, które ze zmagań atletów uczyniły jeden z głównych atrybutów strategii mającej potwierdzić ich dominację w świecie. Ale Indie nie zamierzają łatwo się poddać - Vijay Mallya, szef UB Group, lubujący się w sporcie i przepychu godnym mogolskich imperatorów, nie szczędzi pieniędzy, by zbudować potęgę ojczyzny. I na dodatek pognębić rywala, sięgając po sukces tam, gdzie Pekin jeszcze nawet nie odważył się spróbować: w Formule 1.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.