Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Bunt przeciw rewolucji fiskalnej

1 lipca 2018

UKRAIŃSKI PARLAMENT rozpatruje projekt zmian w podatkach. Większe firmy mają płacić mniej, drobni przedsiębiorcy - więcej

40 tys. drobnych przedsiębiorców protestowało wczoraj w Kijowie przeciwko nowemu prawu podatkowemu. Kodeks obniży podatki od większych firm, znacznie zwiększając obciążenia podatkowe dla najmniejszych. Rozszerzone zostaną też uprawnienia skarbówki. Efektem przyjęcia nowego modelu będzie ucieczka drobnej przedsiębiorczości w szarą strefę.

Chodzi przede wszystkim o firmy rozliczające się w formie ryczałtu. Do tej pory podatek w formie 200 hrywien (70 zł) ryczałtu miesięcznie (plus 300 hrywien, czyli 110 zł ubezpieczenia zdrowotnego) płacili drobni biznesmeni, których roczny dochód nie przewyższał 500 tys. hrywien (180 tys. zł). Po uchwaleniu nowego kodeksu ryczałt zwiększy się do 600 hrywien (220 zł), a granica dopuszczalnego dochodu zostanie obniżona do 300 tys. hrywien (110 tys. zł).

Od tej zasady przewidziano jednak wiele wyjątków - do ryczałtu nie będą uprawnieni przedsiębiorcy działający w niektórych branżach, zaś kwota ryczałtu zostanie wręcz podwyższona, jeżeli zdecydują się na zainstalowanie kas fiskalnych. Dodatkowo rząd Mykoły Azarowa jeszcze bardziej skomplikował system ulg (m.in. w zależności od wielkości ośrodka, w którym biznes jest prowadzony), co jeszcze bardziej gmatwa i tak wybitnie pokrętny system podatkowy Ukrainy. Oficjalnie władze reklamują przede wszystkim obniżkę podatków dla większych firm - z 25 proc. teraz do 16 proc. docelowo w 2016 r. Za obniżkę zapłacą jednak drobni ciułacze, co potwierdza tezę, że gospodarczy program Partii Regionów jest tworzony przez stojących za nią oligarchów.

To zła wiadomość, tym bardziej że system podatkowy na Ukrainie już dziś należy do najbardziej represyjnych na świecie. W ostatnim rankingu Doing Business Kijów zajął 181. miejsce na świecie pod względem podatków. W ocenie Banku Światowego z mniej sprzyjającym systemem fiskalnym mają do czynienia jedynie przedsiębiorcy z Republiki Środkowoafrykańskiej i Białorusi. Ukraiński biznesmen rocznie dokonuje 147 płatności, na co przeznacza 736 godzin i 57 proc. zysku (w Polsce odpowiednio 40 płatności, 395 godzin i 42 proc.).

Nic zatem dziwnego, że we wspólnym proteście przeciwko planom rządu Azarowa zjednoczyli się przedsiębiorcy ze wschodniej i zachodniej Ukrainy. Protesty, które rozpoczęły się pod koniec października we Lwowie, szybko rozprzestrzeniły się na resztę kraju. Większość w tłumie, który obrzucał wczoraj siedzibę Rady Najwyższej pomidorami, butelkami z wodą i rolkami papieru toaletowego, stanowili przybysze z Doniecka, Odessy czy Krymu, tradycyjnie wspierających Partię Regionów.

@RY1@i02/2010/223/i02.2010.223.000.009a.001.jpg@RY2@

Fot. AFP/EAST NEWS

Drobni przedsiębiorcy odrzucają reformy

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.