Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Anglicy zaganiają bezrobotnych do pracy

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

MINISTER PRACY w rządzie Davida Camerona przedstawi w tym tygodniu projekt ustawy, według której bezrobotny w Wielkiej Brytanii będzie musiał przepracować 30 godzin tygodniowo przez cztery tygodnie. Inaczej nie otrzyma zasiłku

Brytyjski rząd wypowiada wojnę bezrobotnym z wyboru. W tym tygodniu minister pracy Iain Duncan Smith ogłosi wzorowany na amerykańskim program walki z obywatelami, dla których pobieranie zasiłku stało się sposobem na życie.

To część rządowego planu cięć, który ma w sumie przynieść rocznie 190 mld funtów oszczędności. Program Smitha opisał w weekendowym wydaniu dziennik "Guardian".

Rozwiązanie jest proste. Smith przekonuje, że bezrobocie nie może być bardziej opłacalne od pracy. I proponuje, by zarejestrowani bezrobotni co jakiś czas musieli spędzać w firmach czy organizacjach charytatywnych wskazanych im przez urząd pracy cztery tygodnie po co najmniej 30 godzin tygodniowo. Wszystko w ramach zasiłku dla bezrobotnych. Jeśli ktoś będzie unikał tego obowiązku, automatycznie straci go na miesiąc.

W Wielkiej Brytanii bezrobotni poniżej 25. roku życia dostają od państwa 51 funtów tygodniowo, powyżej tej granicy - 64. Dotychczas bezrobotny z wyboru mógł teoretycznie stracić zasiłek, jeśli odmawiał uczestniczenia w kursach zmiany kwalifikacji albo nie przychodził na rozmowy o pracę. Jak przekonują eksperci, w praktyce sankcje funkcjonowały jedynie na papierze.

Politycy Partii Konserwatywnej i Liberalni Demokraci tworzący koalicję rządową przekonują, że kontrowersyjny projekt powinien pomóc wielu ludziom, którzy przez długotrwałe pozostawanie na utrzymaniu państwa popadli w marazm i nie potrafią się już zdecydować na podjęcie jakiejkolwiek pracy. - Jesteśmy pewni, że wśród półtora miliona bezrobotnych są tacy, którzy potrzebują, by im przypomnieć, jak to jest, gdy się pracuje - mówi cytowany przez brytyjskiego "Guardiana" anonimowy ekspert biorący udział w pracach nad prawem Smitha. - W projekcie chodzi nie tylko o to, żeby państwowe pieniądze nie były wyrzucane w błoto, ani o zapewnienie bezpłatnej siły roboczej dla przedsiębiorstw i organizacji, lecz także o realną pomoc dla bezrobotnych. Niektórym trzeba po prostu odświeżyć pamięć, włączając ich do normalnego życia. A w normalnym życiu pieniędzy nie dostaje się darmo - dodaje.

Politycy opozycyjnej Partii Pracy podchodzą do nowych rozwiązań sceptycznie. - Największym problemem nie jest to, że ludzie nie chcą pracować, lecz to, że pracy nie ma. Przez rządowe reformy bezrobotni będą mieli mniej czasu, żeby szukać zatrudnienia - przekonuje posłanka laburzystów Anne Begg.

Według danych Narodowego Biura Statystycznego (ONS) liczba bezrobotnych w okresie od lutego do kwietnia 2010 r. w Wielkiej Brytanii wzrosła o 23 tys. - do 2,47 mln (stopa bezrobocia wynosi 7,5 proc.). Liczba osób pozostających bez pracy dłużej niż rok wzrosła w tym czasie z 85 tys. do 772 tys. Najbardziej niepokojące jest jednak inne zjawisko. Radykalnie wzrosła liczba ludzi bez pracy w wieku produkcyjnym (od lutego do kwietnia 2010 o 29 tys., co daje 8,19 mln, czyli 21,5 proc).

@RY1@i02/2010/217/i02.2010.217.000.009a.001.jpg@RY2@

Fot. Bloomberg

Iain Duncan Smith przygotowuje rewolucję w zasiłkach

Brytyjczycy nie są pierwszymi, którzy próbowali rozprawić się z problemem bezrobotnych z wyboru. Jednym z celów Agendy 2010 - niemieckiego planu reform systemu pomocy socjalnej i rynku pracy - było właśnie zerwanie z przekonaniem, że można wygodnie żyć, nie pracując. Ultraliberalny jak na niemieckie warunki program - forsowany w 2003 roku notabene przez socjaldemokratycznego kanclerza Gerharda Schroedera - zakładał m.in., że pełna kwota zasiłku dla bezrobotnych będzie wypłacana przez 12 miesięcy. Później mógł być on obniżony nawet o 50 proc. Dodatkowo osoby, które pozostawały na bezrobociu dłużej niż rok, miały obowiązek podejmować każdą pracę zaproponowaną im przez Arbeitsamt, czyli niemieckie biuro pracy. W praktyce jednak z założeń Agendy do dziś pozostało niewiele. Większość jej rozwiązań została złagodzona lub w ogóle uchylona pod presją związków zawodowych.

sr

Stanisław Rajewski

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.