Osborne tnie ostrzej niż Thatcher
BRYTYJSKI MINISTER FINANSÓW przedstawił wczoraj długo oczekiwany plan oszczędności. Wszystkie ministerstwa mają zmniejszyć wydatki średnio o 19 proc. Pracę straci prawie pół miliona urzędników
To największe oszczędności od czasu II wojny światowej, a może nawet w historii kraju. Brytyjski minister finansów George Osborne przedstawił wczoraj plan kolejnych cięć, dzięki którym prawie 11-procentowy deficyt budżetowy ma w ciągu pięciu lat zniknąć.
- Dziś jest dzień, w którym Wielka Brytania cofnęła się znad krawędzi, nad którą zmierzyliśmy się z rachunkami za dekadę długów. To trudna droga, ale prowadzi ku lepszej przyszłości - przekonywał Osborne członków Izby Gmin.
Ściśle rzecz biorąc, to już drugie podejście do cofania się znad krawędzi. Pod koniec czerwca, w niespełna dwa miesiące po objęciu władzy, konserwatyści przedstawili nadzwyczajny budżet, który zakładał zmniejszenie deficytu jeszcze w bieżącym roku finansowym do 149 miliardów funtów. Wówczas Osborne położył nacisk na zwiększenie dochodów (m.in. wskutek wprowadzenia podatku bankowego, podwyżki VAT i podatku od zysków kapitałowych), zapowiadając, że pełną skalę oszczędności przedstawi jesienią, po kompleksowym przeglądzie wydatków wszystkich ministerstw.
Efektem przeglądu jest zmniejszenie budżetu resortów o średnio 19 proc., obcięcie wydatków socjalnych o dalszych 7 mld rocznie (dotychczasowe cięcia sięgały 11 mld), przyspieszone podwyższenie wieku emerytalnego do 66 lat i zmniejszenie zatrudnienia w sektorze publicznym o 490 tys. etatów (pracę straci co 12. osoba). Łącznie pozwoli to oszczędzić w ciągu najbliższych czterech lat 81 miliardów.
Koszty nie zostały rozłożone po równo - Osborne najmocniej, bo aż o jedną trzecią, zetnie budżet własnego resortu. O 24 proc. wydatki musi zmniejszyć ministerstwo spraw zagranicznych, co oznacza zmniejszenie liczby dyplomatów. Zgodnie z tym, co dzień wcześniej zapowiedział premier David Cameron, wydatki na obronność spadną o 8 proc. rocznie - m.in. dzięki zmniejszeniu liczby żołnierzy, cywilnego personelu ministerstwa obrony i redukcji sprzętu. W ogóle z cięć zostały wyłączone natomiast służba zdrowia i pomoc zagraniczna.
Najważniejszym skutkiem przeprowadzanych przez koalicyjny konserwatywno-liberalny rząd oszczędności będzie jednak dalsze rozmontowywanie brytyjskiego państwa opiekuńczego. Na rozmaite zasiłki i pomoc społeczną idzie prawie 22 proc. wszystkich wydatków z kasy państwa. W bieżącym budżecie - już po uwzględnieniu 11 mld cięć na ten cel - to aż 194 mld funtów. Więcej niż łączne wydatki na służbę zdrowia, wojsko i policję, a także więcej niż cały deficyt budżetowy. Zmniejszeniu tej sumy ma służyć połączenie wszystkich zasiłków w jeden i dalsze ograniczenie uprawnionych do ich otrzymywania.
Jeśli oszczędności zostaną zrealizowane, wydatki państwa zmniejszą się w stopniu większym niż za czasów uchodzącej za symbol gospodarczego liberalizmu Margaret Thatcher. Podczas 11-letnich rządów Żelaznej Damy, uwzględniając stopę inflacji, rosły one 1,2 proc. rocznie. W ciągu najbliższych czterech lat mają o 0,7 proc. spadać.
@RY1@i02/2010/206/i02.2010.206.000.0007.001.jpg@RY2@
Fot. Bloomberg
George Osborne zapisze się jako człowiek, który przeprowadzi największe oszczędności w historii Wielkiej Brytanii
Nie ma czegoś takiego jak społeczeństwo, jest tylko zbiór jednostek - mawiała była konserwatywna premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher. Wychodząc z założenia, że im mniej państwa w gospodarce, tym lepiej. Za jej rządów (1979 - 1990) sprywatyzowano niemal wszystko, co się dało, a nierentowne branże - jak górnictwo - zamknięto. Przeprowadzone wówczas prywatyzacje stały się podstawą dynamicznego wzrostu gospodarczego Wielkiej Brytanii, który trwał praktycznie aż do wybuchu w 2008 r. globalnego kryzysu.
Obecny premier David Cameron - który odwołuje się do dziedzictwa zarówno Thatcher, jak i laburzysty Tony''ego Blaira - nieco zmodyfikował wizję konserwatyzmu. Wiosną tego roku podczas kampanii przed zwycięskimi wyborami parlamentarnymi ogłosił on hasło wielkiego społeczeństwa. Ono również zakłada zmniejszenie roli państwa - Cameron chciałby, żeby lokalne społeczności przejmowały instytucje użyteczności publicznej, takie jak szkoły czy biblioteki. Dzięki temu byłyby lepiej zarządzane i bardziej dostosowane do lokalnych potrzeb, a jednocześnie odciążyłoby to zmagający się z ogromnym deficytem budżet państwa.
BJN
Bartłomiej Niedziński
bartlomiej.niedzinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu