Budżet w rękach opozycji
Wczoraj opozycyjni socjaldemokraci mieli podjąć decyzję, czy poprzeć zakładający cięcia wydatków budżet na kolejny rok. Bez niego Portugalia pogrąży się w politycznym i ekonomicznym chaosie.
- To najważniejszy budżet od 25 lat, w dodatku wymagający od nas wielkiej odwagi - nie ukrywał minister finansów Fernando Teixeira dos Santos. Socjalistyczny premier Jose Socrates zagroził, że jeśli ustawa budżetowa nie zostanie uchwalona, rząd poda się do dymisji. Dymisja oznaczałaby chaos; parlament nie może być bowiem rozwiązany na pół roku przed wyborami prezydenckimi, a te odbędą się dopiero w styczniu.
Gabinet Jose Socratesa jest mniejszościowy i jeśli Partia Socjaldemokratyczna zagłosuje przeciw, budżet nie zostanie przyjęty. Dyskusja w PSD trwała wczoraj do późna i jej oficjalna decyzja została ogłoszona po zamknięciu tego wydania "DGP". Z przecieków wynikało, że partia raczej nie zdecyduje się na narażenie na szwank wiarygodności Portugalii.
Lizbona znajduje się na skraju drugiej fali kryzysu. Przedstawiony w sobotę projekt budżetu zakłada 0,2-proc. wzrost PKB w 2011 r. To o 0,3 pkt proc. mniej, niż przewidywano do tej pory, i aż o 1,1 proc. mniej, niż podawano w prognozach na początku roku. Szybko rośnie dług publiczny, który w tym roku, napędzany przez 7,2-proc. deficyt, osiągnął już 82,1 proc. PKB.
Jose Socrates pod naciskiem UE obawiającej się powtórki z bankructwa Grecji zamierza zbić deficyt do poziomu 4,6 proc. PKB. Ograniczenie dziury budżetowej nie jest jednak możliwe bez konkretnych wyrzeczeń: redukcji pensji w sektorze publicznym o 5 proc. i podwyżki podatku VAT z 21 do 23 proc. PSD niechętnie patrzy zwłaszcza na ten drugi pomysł.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu