Dziennik Gazeta Prawana logo

Czeski rząd zapowiedział cięcia tuż przed wyborami

3 lipca 2018

DWA DNI PRZED OTWARCIEM lokali wyborczych minister finansów ogłosił, że w przyszłym roku obniżone zostaną pensje w budżetówce i zasiłki dla bezrobotnych

Choć w weekend koalicję rządzącą w Czechach czekają wybory senacko-samorządowe, władze nie zrezygnowały z przedstawienia budżetu, przewidującego zaciskanie pasa. Rząd Petra Neczasa postąpił tym samym wbrew sondażom, zgodnie z którymi program cięć popiera jedynie co czwarty Czech. Premier chce powtórzyć sukces ugrupowań rządzących na Węgrzech i na Łotwie. Tam wyborcy poparli niedawno partie decydujące się na odważne reformy.

Wczoraj, 52 godziny przed otwarciem lokali wyborczych, założenia budżetu prezentował członkom sejmowej komisji budżetowej minister finansów Miroslav Kalousek. Cięcia mają objąć wszystkie grupy społeczne. Rząd chce obniżyć płace w budżetówce o 10 proc. (poza nauczycielami), zmniejszyć kwotę wolną od podatku oraz zasiłków dla tych bezrobotnych, którzy zwolnili się z pracy sami lub odeszli za porozumieniem stron, ograniczyć pulę uprawnionych do becikowego.

Politycy są na tyle zdeterminowani, że nie cofnęli się przed uszczupleniem własnych dochodów. O 5 proc. mają zostać zmniejszone dotacje dla partii politycznych. Centroprawicowa koalicja zapowiada też uchwalenie ustawy obniżającej o 5 proc. wynagrodzenia dla wysokich urzędników, choć niedawno pensje polityków obniżono już o 4 proc.

Największe cięcia musi jednak zaakceptować minister transportu Vit Barta. Jego resort otrzyma w 2011 r. aż o 37 proc. środków mniej, niż ma do dyspozycji obecnie. Wiąże się to przede wszystkim ze wstrzymaniem programu budowy autostrad. Z ogólnego klimatu oszczędzania wyłamują się tylko sędziowie. Sąd konstytucyjny uznał, że planowane obniżenie wynagrodzeń tej grupie zawodowej... zagraża niezawisłości sądownictwa.

- Może i postępujemy drastycznie, ale rząd nie może się godzić na wysoki deficyt - mówił wczoraj Kalousek. Dzięki cięciom władze chcą ograniczyć dziurę z niemal 6 proc. PKB w tym roku do 4,6 proc. w 2011 r. Docelowo w 2013 r. Czechy mają spełnić unijne kryteria konwergencji, zbijając deficyt poniżej 3 proc., a po kolejnych trzech latach budżet ma zostać zrównoważony. - Władze nie mają innego wyjścia - mówił nam ekonomista z Czeskiej Akademii Nauk Jozef Barunik.

Lewicowa opozycja, która zapowiada głosowanie przeciwko budżetowi, wytyka Kalouskowi, że sam jako minister finansów w rządzie Mirka Topolanka doprowadził do dziesięciokrotnego wzrostu deficytu w latach 2008 - 2009. Socjaldemokraci wykorzystują też antybudżetowe hasła w kampanii wyborczej. - Cięcia uderzą w najbiedniejszych, w młode rodziny z dziećmi, w chorych. Sądzimy, że obniżą też wzrost gospodarczy - tłumaczył na antenie stacji Radiożurnal lewicowy deputowany Vaclav Votava. Największa centrala związkowa CzMKOS grozi rządowi Neczasa strajkiem generalnym, jeśli cięcia będą nadal forsowane.

Władze jednak przedkładają naprawę finansów publicznych nad kilka sondażowych punktów poparcia. I może im się to opłacić - październikowe wybory parlamentarne na Łotwie i samorządowe na Węgrzech zakończyły się przekonującymi zwycięstwami wprowadzających trudne społecznie reformy premierów Valdisa Dombrovskisa i Viktora Orbana. W piątek i sobotę Czesi zagłosują w wyborach samorządowych, obsadzą także trzecią część mandatów w Senacie. Rząd ma nadzieję na powtórkę tego scenariusza.

@RY1@i02/2010/201/i02.2010.201.000.010a.001.jpg@RY2@

Fot. Reuters/Forum

Premier Petr Neczas wierzy, że Czesi poprą odważne reformy

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.