Trzynaście ofiar wypadku autokaru pod Berlinem
13 zabitych i 29 rannych to tragiczny bilans wypadku polskiego autokaru, który rozbił się wczoraj na autostradzie A10 w Brandenburgii nieopodal Berlina. Na miejsce pojechali premier Donald Tusk i minister zdrowia Ewa Kopacz.
Do tragedii doszło około godziny 10.30. Nad obwodnicą Berlina padał wtedy lekki deszcz i jej nawierzchnia była śliska. Według niemieckich mediów i wstępnych analiz w polski autokar uderzył mercedes na berlińskich numerach rejestracyjnych. 37-letnia kobieta, która nim kierowała, wpadła w poślizg i zepchnęła polski autokar, który uderzył najpierw w barierę energochłonną, a następnie z impetem w filar wiaduktu. Autokarem podróżowało 49 Polaków, w tym kierowca i pilot wycieczki. Wracali z tygodniowego urlopu w Hiszpanii - wycieczki zakładowej zorganizowanej przez nadleśnictwo Złocieniec (zachodniopomorskie).
Na miejsce katastrofy natychmiast zostały wezwane służby ratunkowe. W akcji ratowniczej brało udział blisko 300 funkcjonariuszy różnych służb i 6 śmigłowców. Naoczni świadkowie mówili o przerażających obrazach. Niektóre ciała ofiar wypadły z pojazdu i leżały na jezdni. 16 pasażerów miało poważne obrażenia, 14 lekkie. Pięciu z nich trafiło do berlińskiego szpitala urazowego (UKB). Dwie osoby zostały natychmiast operowane. Doktor Gerrit Matthes z UKB tłumaczył, że był to efekt poważnych złamań, jakich doznały. Inne, lżej ranne, zostały hospitalizowane w klinikach znajdujących się bliżej miejsca wypadku.
Akcja ratownicza trwała blisko 10 godzin. Przez ten czas ruch na autostradzie został całkowicie wstrzymany.
Dla lżej rannych ofiar wypadku autobusu organizowany jest transport lotniczy do kraju - poinformował w niedzielę Krzysztof Suszek z biura prasowego Ministerstwa Zdrowia. Samolot transportowy CASA oddał do dyspozycji MON.
Wczorajsza tragedia to od lipca 2001 r. szesnasty poważny wypadek polskiego autokaru. Do najtragiczniejszego doszło w lipcu 2007 r. Wtedy pod Grenoble autobus wiozący pielgrzymów uderzył w barierkę, stoczył się w dolinę rzeki i stanął w płomieniach. Zginęło 26 osób, 24 zostały ranne.
W sumie w 2007 r. doszło do czterech poważnych wypadków polskich autokarów, w których zginęło 30 osób. Pięć lat wcześniej 19 polskich turystów zginęło, a 32 zostały ranne, gdy autokar wiozący pielgrzymów z Lubelszczyzny przewrócił się w okolicach Balatonu na Węgrzech.
Najczęstszą przyczyną tych tragedii było zmęczenie kierowców, brawurowa jazda bądź zły stan techniczny pojazdów.
@RY1@i02/2010/188/i02.2010.188.000.003b.001.jpg@RY2@
Fot. EPA/PAP
Ponad stu ratowników pomagało rannym z wypadku autokaru
Artur Grabek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu