Niemcy płacą za dane oszustów
Władze finansowe landu Szlezwik-Holsztyn rozważają ofertę zakupu na czarnym rynku kolejnej płyty CD z danymi obywateli Niemiec, którzy unikają płacenia podatków w ojczyźnie. Podobne oferty rozważa kilka innych regionów Niemiec.
- Prawdą jest, że otrzymaliśmy taką ofertę - potwierdził w rozmowie z dziennikarzami niemieckiej agencji informacyjnej DPA przedstawiciel ministerstwa finansów.
Według niego władze finansowe landu sprawdzają obecnie, jaką realną wartość mają informacje zawarte na dysku. Dziennik "Sueddeutsche Zeitung" twierdzi, że na płycie zapisano dane kilkuset Niemców, którzy na kontach w drugim co do wielkości banku Liechtensteinu - LLB - ulokowali w sumie około pół miliarda euro. Według resortu finansów, jeżeli informacje z płyty będą użyteczne dla służb skarbowych, ministerstwo nie będzie zwlekać z odkupieniem CD.
Polowanie na grzeszników podatkowych trwa już od ponad dwóch lat. Obecnie inspektorzy podatkowi w całych Niemczech rozważają prawdopodobnie jeszcze sześć takich ofert.
Prokuratura w Bochum w Nadrenii Północnej-Westfalii - gdzie władze otrzymują najwięcej propozycji zakupu tajnych danych bankowych - przygotowuje blisko sześćset postępowań sądowych przeciw uchylającym się od płacenia podatków obywatelom. Mieli oni ukrywać swoje pieniądze za pośrednictwem funduszu powierniczego w banku LGT w Vaduz. Za ich dane władze landowe zapłaciły 4,6 mln euro.
Jeszcze szerzej zakrojone śledztwo prowadzą prokuratorzy z Duesseldorfu. Obejmuje ono 1100 osób, które korzystały z usług szwajcarskiego banku Credit Suisse. Z kolei land Dolna Saksonia - dzieląc wydatek z rządem federalnym - kupił w czerwcu za 185 tys. euro kolejny dysk zawierający informacje o blisko 20 tys. kont w szwajcarskich bankach.
Precedensem była transakcja, jaką w 2008 r. zawarł niemiecki wywiad BND. Wówczas za 4,2 mln euro agenci odkupili od anonimowego informatora dane około siedmiuset osób, w znacznej mierze należących do elity, ukrywających swoje dochody w bankach w Liechtensteinie. Wśród nich znalazł się m.in. prezes państwowej poczty Deutsche Post Klaus Zumwinkel. Opłacało się: budżet odzyskał w ten sposób prawie 200 mln euro. Afera wywołała gigantyczne kontrowersje: informatorzy służb wywiadowczych i podatkowych nagminnie kopiują dane nielegalnie, naruszając nie tylko tajemnicę bankową, ale też wiele przepisów o ochronie informacji.
Rząd w Berlinie nie przejmuje się jednak krytyką i zapowiada, że będzie bez wahania odkupywał dane oszustów. Jak twierdzą niemieckie media, taktyka ta przynosi niespodziewanie rezultaty: tylko w ciągu ostatnich pięciu miesięcy do władz zgłosiło się prawie 20 tys. Niemców, którzy chcą zapłacić zaległe podatki - i uniknąć w ten sposób dodatkowych kar oraz postępowań sądowych. W efekcie fiskus może zyskać na tym nawet dodatkowy miliard euro.
Mariusz Janik, pap, bloomberg
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu