Kryzys zmniejsza mobilność
Europejczycy deklarują, że są gotowi pracować bądź mieszkać za granicą, ale tak naprawdę tego nie robią. Najbardziej niechętni do przeprowadzki są mieszkańcy pogrążonych w kryzysie krajów Południa
Mieszkańcy Unii Europejskiej doceniają swobodę wyboru miejsca zamieszkania, ale na co dzień z niej nie korzystają. Co więcej, w czasie kryzysu gospodarczego skłonność Europejczyków do przeprowadzki spadła - wynika z ogłoszonego wczoraj raportu Eurobarometru.
60 proc. ankietowanych uważa, że zmiana miejsca zamieszkania w obrębie Unii jest korzystna dla integracji europejskiej, połowa bądź prawie połowa - że jest dobra dla rynku pracy, gospodarek lub ich samych. Ale w przypadku zdecydowanej większości Europejczyków ta opinia nie jest poparta żadnym własnym doświadczeniem - aż 84 proc. nigdy nie pracowało ani nie mieszkało poza swoim krajem. Najwyższy odsetek takich ludzi jest we Włoszech - 95 proc., najniższy - w Luksemburgu (54 proc.) oraz w Danii i Szwecji (nieco ponad 70 proc.).
Skandynawowie są także w czołówce, jeśli chodzi o skłonność do podjęcia pracy za granicą. W skali całej UE rozważa taką możliwość w przyszłości 17 proc. pytanych, podczas gdy odrzuca 73 proc. Dania jest natomiast jedynym unijnym krajem, w którym myśli o tym ponad połowa mieszkańców. Szwecja pod tym względem zajmuje trzecie miejsce, a Finlandia - szóste, w czołówce są także trzy kraje bałtyckie, co jest spowodowane tym, że bardzo mocno ucierpiały one w trakcie kryzysu. Różne są zatem ich motywacje - dla Bałtów najważniejszym argumentem są kwestie ekonomiczne, dla Skandynawów liczą się np. poznawanie nowych ludzi i nowe doświadczenia życiowe. Na przeciwnym biegunie są dwa państwa, które obecnie mocno zmagają się z zadłużeniem - Włochy (pracę za granicą rozważa 4 proc. pytanych) i Grecja (8 proc.), a także Austria. Deklarowana mobilność nie przekłada się jednak na konkretne kroki - spośród tych, którzy rozważają pracę za granicą, tylko 12 proc. podjęło w miarę konkretne działania w tym kierunku (wysłało swoją ofertę pracy czy szuka mieszkania), a 27 proc. dość ogólne (uczy się języka czy szuka informacji o danym kraju). Ponad 60 proc. nie zrobiło w tej sprawie nic.
Na skłonność Europejczyków do zmiany miejsca zamieszkania bardzo negatywnie wpłynął kryzys gospodarczy. W porównaniu z poprzednim badaniem Eurobarometru z jesieni 2005 r. liczba osób, które w przypadku problemów z pracą gotowe byłyby przenieść się do innego kraju lub innego regionu własnego kraju, zmniejszyła się aż o 18 pkt proc. I znowu - najbardziej ten odsetek spadł w pogrążonych w kryzysie krajach Południa - we Włoszech, w Grecji i Portugalii, a także w Polsce, która przeszła przez niego niemal bezboleśnie, a najbardziej wzrósł - oprócz Cypru, który też jest specyficznym przypadkiem - na Litwie i Łotwie. Różnice między południem a wschodem Unii można jednak łatwo wyjaśnić. - W latach 70. na Zachód wyjechały setki tysięcy imigrantów z krajów śródziemnomorskich. Od tego czasu jednak ich sytuacja gospodarcza się poprawiła, rozwinęła się opieka socjalna, więc w konsekwencji imigracja zarobkowa i mobilność mieszańców południa spadły - mówi "DGP" Thomas Klau z European Council of Foregin Relations. A Europa Wschodnia wciąż jeszcze jest na dorobku.
@RY1@i02/2010/135/i02.2010.135.000.009a.001.jpg@RY2@
Fot. Rex Features/East News
Podjęcie pracy za granicą rozważa 23 proc. mieszkańców Unii Europejskiej
Bartłomiej Niedziński
bartlomiej.niedzinski@infor.pl
Zwykle podczas kryzysów ekonomicznych ludzie są mniej skorzy do podejmowania ryzyka, jakim jest szukanie pracy w obcym kraju. Zapaść musi naprawdę mocno dać się we znaki, by myśleć o szukaniu pracy za granicą. Tak dzieje się obecnie w przypadku krajów bałtyckich, których PKB w ciągu 2 lat zmniejszył się o 10 - 15 proc., czyli znacznie więcej niż w bogatszych krajach zachodnich. To spadek na niewyobrażalną wręcz skalę. Można go porównać tylko z XIX-wiecznym kryzysem spowodowanym suszą, który dotknął te kraje i zmusił tysiące ludzi do emigracji. Dlatego też nie dziwi mnie, że coraz więcej Bałtów wyjechało lub rozważa wyjazd z kraju. Nie dziwi mnie również w tym kontekście, że Grecy zapatrują się na tę kwestię dokładnie odwrotnie. Grecja stanęła niedawno na krawędzi bankructwa, ale rządowe oszczędności nie dotknęły jeszcze samych mieszkańców tego kraju. Nie muszą uciekać.
, analityk z European Center for International Political Economy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu