Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Grecy obcinają emerytury

1 lipca 2018

Wynik tego głosowania przesądzi o powodzeniu greckich reform. Dziś rząd Georgiosa Papandreu przedstawi w parlamencie najtrudniejszy element planu oszczędnościowego - reformę systemu emerytalnego i rynku pracy.

Socjaliści mają w trzystuosobowym parlamencie 157 miejsc, przeforsowanie ustawy, ale nie jest przesądzone. Deputowani obawiają się reakcji wyborców - reformie sprzeciwia się 70 proc. ankietowanych - i kilku członkom rządzącej partii może zagłosować przeciw zmianom. Premier stawia sprawę jasno - najmniejszy sprzeciw wobec ustawy jest równoznaczny z rozpisaniem nowych wyborów. A to oznacza potężny chaos w Grecji, który odbije się na całej strefie euro.

- Te reformy są absolutnie konieczne dla państwa oraz ludzi, którzy płacą składki na ubezpieczenie społeczne i emerytalne. Nasz system się zawalił i musimy go odbudować - przekonywał w piątek minister pracy Andreas Loberdos, po tym jak rząd przyjął projekt ustawy.

Najważniejsza zmiana to zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn oraz podwyższenie go do 2015 r. do 65 lat. Później będzie on poddawany co trzy lata przeglądowi i dostosowywany do zmian przewidywanej długości życia. Dodatkowo warunkiem otrzymywania pełnej emerytury, która w Grecji wynosi aż 96 proc. ostatniej pensji, będzie przepracowanie 40 lat. Do tej pory wystarczał 35-letni staż. Greccy emeryci - których obecnie jest 2,6 mln, co stanowi 23 proc. populacji - stracą też 13. i 14. emeryturę.

Rząd nie ma jednak wyboru - już w zeszłym roku zabrakło pieniędzy na wypłatę świadczeń, a problemy jeszcze będą się nasilać. System emerytalny zżera obecnie 12 proc. greckiego PKB. Do 2050 r. odsetek ten zwiększy się do 15,5 proc., ale bez forsowanych przez rząd reform skoczyłby aż do 24 proc. PKB.

Drugi pakiet zmian to uelastycznienie i zliberalizowanie rynku pracy. Firmy zatrudniające powyżej 150 osób będą mogły co miesiąc zwalniać do 5 proc. pracowników zamiast obecnych 2 proc., a mniejsze - do sześciu osób miesięcznie. Osoby, które zostaną zwolnione po przynajmniej 15 latach pracy w jednej firmie, będą miały prawo do czteromiesięcznej odprawy, a nie jak do tej pory - do jedenastomiesięcznej. Zaś pracodawcy chcący zatrudnić młodych ludzi będą mogli im płacić mniej niż 730 euro miesięcznie, co jest w Grecji płacą minimalną. Już wcześniej rząd zmniejszył płace w sektorze budżetowym i obciął wiele dodatków do pensji.

Przeprowadzenie reformy systemu emerytalnego i rynku pracy było jednym z warunków udzielenia Grecji pomocy finansowej przez Unię Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Pierwsza transza z obiecanych 110 mld euro na początku maja trafiła do Aten. - Ten konkretny zestaw reform będzie najcięższym do tej pory testem dla rządu, zarówno ze względu na jego całościowość, jak i trudność w przekonaniu do niego opinii publicznej. Możliwe więc jest wprowadzanie zmian w ostatniej chwili, tak aby reformy były bardziej znośne - uważa komentator polityczny Giorgos Sefertzis.

Już w zeszłym tygodniu rząd, obawiając się porażki parlamentarnej, zdecydował się na lekkie rozwodnienie projektu ustawy, np. w kwestii odpraw dla zwalnianych pracowników czy wysokości pensji dla podejmujących pierwszą pracę. Nie przekonało to związkowców, którzy zapowiedzieli na jutro 24-godzinny strajk generalny. Będzie to już piąty taki protest od lutego, kiedy to rząd Papandreu zaczął wprowadzać w życie radykalny program oszczędnościowy. Dzięki niemu deficyt budżetowy Grecji ma się zmniejszyć z 12 proc. PKB obecnie do trzech w 2014 r. Głosowanie nad projektem ustawy odbędzie się na początku lipca.

@RY1@i02/2010/123/i02.2010.123.000.012a.001.jpg@RY2@

Fot. AFP/East News

Premier Georgios Papandreu zapowiada: albo reformy, albo przedterminowe wybory i chaos

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.