Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Chłopcom z Chollimy nie potrzeba chińskich cheerleaderek

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Jak nie poluzować reżimu, a jednocześnie zapewnić piłkarzom w dalekiej RPA krzepiący doping? Tu trzeba myśli wielkiego Kim Dzong Ila. Ukochany przywódca Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej zwrócił się o pomoc do bratnich Chin, które na gruncie ideologicznym "są mu tak bliskie jak język i zęby". Pekin obiecał wysłać na mundial tysiąc obywateli, którzy mają występować w roli południowokoreańskich cheerleaderek. Tajemnicza reprezentacja nazywana imieniem mitycznego rumaka Chollima, tajemnicza reprezentacja nazywana imieniem mitycznego rumaka, zaczęła wczoraj mundial od meczu z Brazylią.

Każdy krok na murawie w RPA to sprawa wagi państwowej. Koreański bramkarz Ri Myong-Gu opisywał swą misję jako "obronę wrót do ojczyzny". On i jego koledzy mają jeden cel - przynieść szczęście wodzowi. Pod tym względem nic się nie zmieniło od 44 lat.

W 1966 roku Korea Północna zadebiutowała na mundialu i wyeliminowała Włochy. Tak musiało być, skoro Kim Ir Sen polecił piłkarzom "jako reprezentantom regionu azjatyckiego wygrać jeden lub dwa mecze".

Filigranowi zawodnicy stali się ulubieńcami gospodarzy. Mieszkańcy Middlesbrough, gdzie rozgrywano mecze grupowe, pokochali ich od pierwszego, przegranego z rosyjskimi osiłkami 0:3 spotkania. Tysiące wybrały się do Liverpoolu na ćwierćfinał z Portugalią. Koreańczycy prowadzili 3:0, ale wkroczył Eusebio. Portugalczycy wygrali 5:3, a po Koreańczykach słuch zaginął. Fani z Middlesbrough znów usłyszeli o bohaterskich piłkarzach w 2002 roku, kiedy Nick Bonner nakręcił dokument "Game of their Lives".

Chińskie cheerleaderki raczej nie dadzą im tyle uczucia. Na szczęście Chollima nie są zdani tylko na nie. Zawsze mogą liczyć na Simona Cockerella, który razem z Bonnerem prowadzi towarzystwo kibiców Korei Północnej.

- Na meczu w Riyadzie, który dał im awans do mistrzostw, byłem jedynym fanem Korei otoczonym przez 65 tysięcy kibiców Arabii Saudyjskiej - mówił mieszkający w Pekinie Anglik.

Marta Mikiel

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.