Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Skrzydlaty rumak Kim Dzong Ila

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

O tym spotkaniu można powiedzieć: najbardziej niedobrana para mistrzostw świata. Dziś na stadionie Ellis Park w Johannesburgu Brazylia zmierzy się z Koreą Północną.

Radosny futbol kontra produkt mrocznego reżimu, czyli materiał na najbardziej porywającą opowieść mundialu w RPA.

Koreańczycy, czyli najniżej notowana z 32 drużyn biorących udział w turnieju (105. miejsce w rankingu FIFA), na papierze nie mają szans w rywalizacji z pięciokrotnymi mistrzami świata, dla których wszystko poza kolejnym tytułem będzie porażką. Bukmacherzy dają Azjatom 5 procent na zwycięstwo. Oznacza to, że 100 dolarów postawionych na ten sensacyjny obrót spraw przyniesie aż 3 tysiące. Podstawowa zasada hazardzisty brzmi: stawiać na sensacje, które mogą się wydarzyć. A trudno o lepszy materiał na czarnego konia niż drużyna z Korei Północnej. Nawet w grupie śmierci z Brazylią, Portugalią i Wybrzeżem Kości Słoniowej.

Końska metafora jest niezwykle trafna. Koreański team nazywa się Chollima - to mityczne imię skrzydlatego rumaka tak szybkiego, że nie sposób go dosiąść. W 1966 roku piłkarze z Chollimy w pierwszym i dotąd jedynym występie w MŚ zostali niespodziewanymi bohaterami - awansowali do ćwierćfinału, eliminując Włochy.

Świat mógłby nigdy nie usłyszeć o "drużynie dżokejów", jak ich nazywano ze względu na niski wzrost, bo gospodarz mundialu mocno zastanawiał się nad odmówieniem im wiz. Brytyjczycy bali się konfliktu dyplomatycznego z USA i Koreą Południową.

W czasach, kiedy tabloidy zaglądają piłkarskim gwiazdom w najbardziej intymne sfery życia, o graczach z Chollimy nie wiadomo właściwie nic. Ich treningi w RPA odbywają się za zamkniętymi drzwiami, czas między nimi piłkarze spędzają na przeznaczonym tylko dla nich piętrze hotelu w odległej dzielnicy Johannesburga.

Na kontakt z zagranicznymi dziennikarzami trener Kim Jong Hun pozwolił tylko jedynej gwieździe teamu Jong Tae Se. Urodzony w Japonii i przerobiony w ramach programu dla koreańskiej mniejszości narodowej piłkarz stał się najlepszym rzecznikiem drużyny. - Nasza przewaga to mentalność. Umiemy się skoncentrować i jesteśmy szybcy. Jeśli będziemy w siebie wierzyć i stworzymy jedność, z pewnością możemy wygrać - zapewnia napastnik nazywany ludowym Rooneyem. Poza nim podporą drużyny są napastnik rosyjskiego Rostowa Hong Yong Jo i pomocnik Mun In Guk.

Chollima wyjechali z Korei jako bohaterowie, żegnani przez wiwatujące tłumy - ich awans do MŚ upamiętniono, wydając specjalną serię znaczków pocztowych. Nie wiadomo jednak, jak wiele kibice dowiedzą się o ich występie i czy go kiedyś zobaczą.

Występ w RPA jest oczkiem w głowie "ukochanego przywódcy" Kim Dzong Ila, zagorzałego kibica, który podobno czasami daje nawet piłkarzom wskazówki taktyczne. Według niektórych przekazów sukces na mundialu sprzed 44 lat pomógł mu w przejęciu władzy od ojca Kim Ir Sena.

Cytowany przez południowoafrykańskie media były reżimowy trener Moon Ki-nam, który kilka lat temu uciekł na południową stronę, zdradził, że gracze za zwycięstwa dostają mieszkania. Ale porażki muszą odpracowywać w kopalniach.

@RY1@i02/2010/114/i02.2010.114.000.0014.001.jpg@RY2@

Fot. Reuters/Forum

O graczach z Korei Płn. niewiele wiadomo. Trenują za zamkniętymi drzwiami

Marta Mikiel

marta.mikiel@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.