Belgia bliżej rozpadu. Triumf radykałów z Flandrii
Wielomiesięczny paraliż władz, przekształcenie kraju w konfederację, a być może rozpad państwa. Przyszłość Belgii jeszcze nigdy nie była tak niepewna jak po wczorajszych wyborach parlamentarnych.
Wszystko zmienił spektakularny sukces ugrupowań nacjonalistycznych w północnej prowincji kraju, w niderlandzkojęzycznej Flandrii. NVA, nowa partia 39-letniego historyka z Antwerpii Barta de Wevera, w wyborach w 2007 roku miała zaledwie 3 procent poparcia. Wczoraj, jeśli wierzyć exit polls, okazała się największym ugrupowaniem prowincji, uzyskując od 25 do 30 proc. głosów. Łącznie z innymi ugrupowaniami, które dążą do podziału kraju, jak Vlaams Belang ("Flamandzka Sprawa"), zwolennicy niezależności Flandrii zdobyli przeszło 40 proc. głosów. Na dodatek tradycyjne flamandzkie partie, jak chadecy czy liberałowie, aby ''utrzymać się na powierzchnią także zradykalizowały swoje postulaty, domagając się odebrania władzom federalnym kolejnych kompetencji m.in. w sprawach gospodarczych.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.