Kradzież kart Przewoźnika wyjaśniona
Sankow, Syrow, Pankratow i Pustowar - to nazwiska czterech rosyjskich żołnierzy, którzy przyznali się do kradzieży kart bankowych Andrzeja Przewoźnika.
Może się okazać, że okradzionych ofiar smoleńskiej katastrofy będzie więcej. Prokuratura wojskowa bada próbę posłużenia się kartami płatniczymi posłanki Aleksandry Natalli-Świat, których nie było wśród rzeczy oddanych jej rodzinie po katastrofie. Pełnomocnik męża posłanki, mec. Rafał Rogalski, informuje, że bank zablokował karty zaraz po tragedii, dzięki czemu nie doszło do utraty pieniędzy.
Z kont Andrzeja Przewoźnika Rosjanie ukradli ok. 6 tys. zł. W dniach 10 - 12 kwietnia dokonali 11 wypłat. Jak powiedział przedstawiciel rosyjskiego komitetu śledczego przy prokuraturze generalnej Władimir Markin, żołnierze przyznali się już do winy i usłyszeli zarzuty. Trzech z czterech żołnierzy było już wcześniej sądzonych m.in. za kradzież.
- Jak tylko sąd uzna winę i odpowiedzialność podejrzanych żołnierzy służby zasadniczej, ministerstwo obrony złoży przeprosiny i będzie gotowe niezwłocznie zrekompensować skradzione środki finansowe - zapewnił szef biura prasowego resortu Aleksiej Kuzniecow.
Wczoraj rzecznik rządu Paweł Graś przeprosił - po rosyjsku - funkcjonariuszy smoleńskiego OMON-u za swą niedzielną wypowiedź. Graś poinformował wtedy, że kradzieży dokonali mundurowi z tej właśnie formacji. - To był zwykły błąd. Wziął się stąd, że byłem przekonany, że jedyną formacją, która operowała wtedy na lotnisku, był OMON - tłumaczył Graś.
ag, pap
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu