Saakaszwili przygotowuje operację "następca"
Obóz prezydenta wygrał niedzielne wybory lokalne w Gruzji. Następcą Micheila Saakaszwilego, który za dwa lata kończy kadencję, może być obecny mer Tbilisi.
W wyborach naprzeciwko siebie stanęli 35-letni obecny mer stolicy Gigi Ugulawa, współpracownik Saakaszwilego od czasów bezkrwawej rewolucji 2003 r., i 37-letni Irakli Alasania, jeden z najbardziej obiecujących polityków opozycji. Według podawanych wczoraj wyników Ugulawa pokonał Alasanię w stosunku 55 do 20 proc. W skali kraju Zjednoczony Ruch Narodowy Saakaszwilego zdobył ponad 60 proc. głosów.
Rządy w stolicy to świetna odskocznia w wyborach prezydenckich 2013 r. Sam Ugulawa jest typowany na następcę Saakaszwilego, który pod jego rządami mógłby powtórzyć manewr Władimira Putina i zasiąść w fotelu premiera. Tym bardziej że w parlamencie czeka już gotowy projekt nowej konstytucji, znacznie zwiększającej uprawnienia szefa rządu.
Saakaszwili zdołał odbudować nadwerężone po wojnie z Rosją poparcie. Opozycja jest rozdrobniona, a niemal każdy liczący się polityk stoi na czele własnego, kanapowego ugrupowania. Liderzy nie wahają się przy tym sięgać po poparcie wroga numer jeden. Choćby 9 maja, gdy była szefowa parlamentu Nino Burdżanadze i ekspremier Zurab Nogaideli spotkali się z Putinem przy okazji Dnia Zwycięstwa. Dla 60 proc. Gruzinów tego typu kontakty to skandal.
Bezstronności w trakcie kampanii nie zachowały media wspierające w większości Saakaszwilego. Pewną rolę odegrał nawet dobór zdjęć: politycy prezydenccy byli pokazywani w zamyślonych, poważnych pozach, zaś opozycjonistów filmowano pod dziwnym kątem, uwypuklającym niedostatki ich wyglądu. Także OBWE skrytykowała Gruzję za liczne uchybienia, w tym kilka przypadków dosypywania głosów do urn.
Słabość opozycji może się jednak przekształcić w jej siłę. - W 2008 r. Rosja, gdyby udało jej się doprowadzić do upadku Saakaszwilego, planowała zastąpić go skompromitowanymi postaciami w rodzaju dawnego pracownika KGB Igora Giorgadzego. Teraz stawia na polityków do zaakceptowania zarówno przez Gruzinów, jak i Zachód, takich jak Burdżanadze - mówi nam rosyjski politolog Aleksiej Makarkin. Z kolei po prorosyjskiej rebelii w Kirgistanie w kwietniu tego roku zaroiło się od sugestii, jakoby Gruzja miała być następna. - Saakaszwili jest głazem na drodze do normalnych stosunków. Byłbym szczęśliwy, gdyby opozycji udało się usunąć ten głaz - mówił deputowany Jednej Rosji Siergiej Markow. Siłowego rozwiązania nie wykluczał sam Nogaideli. - Jeśli władze sfałszują wybory lokalne, rozpętamy zamieszki. Władze same kreślą scenariusz powtórki z wydarzeń w Biszkeku - mówił niedawno. Dziś to mało realne, ale za trzy lata sytuacja może się radykalnie zmienić.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu