Europa coraz chłodniej o roli imigrantów
Imigranci, którzy w czasach prosperity przyczyniali się do wzrostu gospodarczego Europy, teraz stali się dla niej dodatkowym obciążeniem. Dlatego integracja przybyszów staje się dla Unii Europejskiej coraz pilniejszym zadaniem.
Dziś w Saragossie zaczyna się dwudniowe spotkanie ministerialne poświęcone problemom z integracją w zachodnich społeczeństwach. To, że tematyka imigracji jest jednym z priorytetów hiszpańskiego przewodnictwa w UE, nie dziwi, bo ten kraj w największym stopniu odczuł pozytywne i negatywne strony masowego otwarcia granic.
Hiszpania, która przez całe lata była krajem emigracyjnym, obecnie jest państwem przyjmującym największą liczbę imigrantów w całej UE. W ciągu ostatniej dekady liczba cudzoziemców, którzy osiedlili się w Hiszpanii, wzrosła z ok. 900 tys. do 5,5 mln, co stanowi 12 proc. mieszkańców kraju. Co więcej, ta liczba nie oddaje skali zjawiska, bo przybysze z krajów Ameryki Łacińskiej automatycznie uzyskują obywatelstwo po dwóch latach pobytu, podobnie jak urodzone w Hiszpanii dzieci imigrantów, jeśli ci nie występują o obywatelstwo starego kraju. Prawdziwa liczba może zatem sięgać 20 - 25 proc.
Tak dynamiczny napływ cudzoziemców nie pozostaje bez wpływu na gospodarkę. Jeszcze przed wybuchem światowego kryzysu barceloński bank Caixa Catalunya wyliczył, że cały hiszpański wzrost gospodarczy na przestrzeni ostatnich 10 lat - który wynosił średnio 2,6 proc. PKB rocznie - jest zasługą imigrantów. Bez nich hiszpańska gospodarka w tym samym okresie kurczyłaby się o 0,6 proc. rocznie.
W przypadku Hiszpanii korzyści z imigracji były oczywiste - po pierwsze ten kraj ma jeden z najniższych wskaźników przyrostu naturalnego w UE (statystyczna Hiszpanka rodzi 1,39 dziecka) i bez nich populacja by się zmniejszała, po drugie podstawą hiszpańskiego sukcesu gospodarczego w ostatnich kilkunastu latach był boom w sektorze budowlanym, a właśnie tam znajdowała zatrudnienie słabo wykwalifikowana cudzoziemska siła robocza. Wreszcie przyczynili się oni do obniżenia kosztów pracy, co zwiększyło konkurencyjność wielu sektorów hiszpańskiej gospodarki.
W podobny sposób imigranci wpłynęli na gospodarki większości innych państw UE. W przypadku Irlandii przedkryzysowy wzrost gospodarczy wynosił 5,9 zamiast 1,1 proc. PKB, we Francji zwiększył się z 0,3 do 1,6 proc., a bez imigrantów Niemcy i Włochy weszłyby w recesję jeszcze przed wybuchem światowego kryzysu.
Ale komisja Izby Lordów, powołana do zbadania wpływu imigrantów na brytyjską gospodarkę, w opublikowanym dwa lata temu raporcie doszła do wniosku, że twierdzenia rządu o tym, iż przynoszą oni krajowi 6 miliardów funtów rocznie, są nieuzasadnione. Ich zdaniem imigranci praktycznie nie zwiększają wzrostu gospodarczego. Po wybuchu kryzysu stało się jasne, że imigranci są zarówno jego pierwszymi ofiarami, jak i dodatkowym obciążeniem dla gospodarek. Najbardziej jaskrawym przykładem znów jest Hiszpania. Wraz z załamaniem się sektora budowlanego imigranci masowo zaczęli tracić pracę, pozostając zarazem w nowej ojczyźnie, gdzie mogli korzystać z systemu opieki społecznej. Jak się szacuje, przyjęta pięć lat temu decyzja o amnestii dla 700 tys. nielegalnych imigrantów kosztuje miliard euro rocznie. Dziś, gdy Hiszpania zmaga się z bezrobociem dochodzącym do 19 proc. i deficytem budżetowym w wysokości prawie 100 mld euro, imigranci są bardziej kosztowni niż kiedykolwiek.
@RY1@i02/2010/073/i02.2010.073.000.016a.001.jpg@RY2@
Fot. AP
Na napływie imigrantów kraje Europy zyskały gospodarczo - przekonują przybysze
@RY1@i02/2010/073/i02.2010.073.000.016a.002.jpg@RY2@
Kraje UE o największym odsetku i liczbie cudzoziemców
Bartłomiej Niedziński
bartlomiej.niedzinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu