Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Miedwiediew w gnieździe terroru

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Trzy dni po krwawych atakach na moskiewskie metro i dwa dni po zamachach na milicjantów w Dagestanie do północnokaukaskiej republiki z niezapowiedzianą wizytą udał się Dmitrij Miedwiediew.

- Lista środków walki z terroryzmem zostanie rozszerzona. Środki te muszą być nie tylko bardziej skuteczne, lecz także surowsze i zapobiegawcze - mówił rosyjski prezydent po przybyciu do stolicy republiki Machaczkały. To kolejna tak stanowcza wypowiedź Miedwiediewa. Wcześniej nazwał zamachowców z Moskwy zwierzętami, które trzeba zabić.

Leżący na północnym Kaukazie Dagestan jest obecnie jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc w Rosji, nad którym władza Moskwy staje się coraz bardziej iluzoryczna. Tu swoje bazy mają islamiści, tu cały czas dochodzi do zamachów na przedstawicieli władz Kremla. Rosja uważa, że to właśnie muzułmańscy terroryści działający w Dagestanie przygotowali poniedziałkowe zamachy na metro.

W dwóch atakach kobiet samobójczyń, które zdetonowały bomby na stacjach Łubianka i Park Kultury podczas porannego szczytu w rosyjskiej stolicy, zginęło 39 osób, ponad 80 zostało rannych. Ten tragiczny bilans może jeszcze ulec zmianie, bo wiele osób przebywających w szpitalach jest w stanie krytycznym lub bardzo ciężkim. Wczoraj odbyło się osiem pierwszych pogrzebów ofiar terrorystów.

Do odpowiedzialności za zamachy przyznał się czeczeński watażka Dokka Umarow, samozwańczy emir Kaukazu. W nagraniu wideo zamieszczonym na stronie internetowej zapowiedział też, że w Rosji dojdzie do kolejnych zamachów. Jeszcze tego samego dnia dwie bomby wybuchły w dagestańskim Kizlarze. W samobójczych atakach zginęło 12 osób, w tym dziewięciu milicjantów. To był czwarty zamach w marcu w tej republice

Z kolei w nocy ze środy na czwartek w wybuchu samochodu zginęli dwaj mężczyźni, którzy najprawdopodobniej przewozili materiały wybuchowe. - Ładunek eksplodował samoczynnie - wyjaśnił rzecznik lokalnego MSW.

, pap

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.