Jak działa dżihad w Rosji, czyli islamska sieć na wojnie z niewiernymi
Kaukascy separatyści stracili popularność w regionie i przerodzili się w międzynarodówkę terrorystów niestawiających sobie celów politycznych.
- Z obrazu konfliktu jako starcia Rosjan z Czeczenami nie pozostało nic poza mitem. Teraz to po prostu część światowego dżihadu - mówi nam Aleksandr Chramczichin z Instytutu Analiz Polityczno-Wojskowych.
Walki na Kaukazie ostatecznie straciły charakter wojny o niepodległą Czeczenię w 2007 r. To wówczas przywódca separatystów Dokka Umarow proklamował powstanie Emiratu Kaukaskiego, który rości sobie prawa do całego Kaukazu Północnego. To dar al-charb, terytorium wojny, które dopiero po wyparciu niewiernych przekształci się w dar as-salam, terytorium pokoju. Sam Umarow cieszy się wśród terrorystów niekwestionowanym autorytetem. To jemu, emirowi Kaukazu, dowódcy polowi składają przysięgę na wierność, znaną jako bajat. Mimo to poszczególne ugrupowania cieszą się dużą swobodą działania.
Wrogiem nie jest już tylko Rosja. - To także Ameryka, Anglia, Izrael; wszyscy, którzy walczą z islamem. Nasi bracia walczą dziś w Afganistanie, Somalii, Iraku i Palestynie - tłumaczył Umarow. "I skierują się mudżahedini w stronę świątyń proroków/I powstaną Czeczeni w awangardzie, by zająć Jerozolimę" - śpiewał powstańczy bard Timur Mucurajew. Dzięki zmianie ideologii dawnym nacjonalistom łatwiej przyciągnąć ochotników z całej ummy, czyli świata islamu.
Symbolem sojuszu jest organizacja Al-Mudżahidin al-Arab fiasz-Sziszan (Arabscy Mudżahedini w Czeczenii). Jej szef, pochodzący prawdopodobnie ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich Muhannad, jest zastępcą wodza sił powstańczych, Ingusza Achmieda Jewłojewa. Wśród najbliższych pomocników Muhannada są dwaj Turcy i Sudańczyk, a w jego oddziałach walczą głównie bojownicy z Turcji i krajów arabskich. Pod komendą lokalnych watażków działają zaś reprezentanci większości narodów Kaukazu. W sumie pod bronią jest 1,5 - 2 tys. terrorystów.
Ich ideologia nie jest szczególnie skomplikowana. Zbyt wiele niuansów mogłoby odstraszyć ochotników, zwykle prostych chłopaków z górskich aułów. "Straszny wiek, wiek niewiary i zła/O Allahu, tylko w dżihadzie życie jest jasne" - śpiewał Mucurajew. Linii ideowej pilnują jednak wykształceni specjaliści. Szefem szariackich sądów był do śmierci 24 marca pochodzący z kabardyńskiej rodziny książęcej Anzar Astiemirow, znany jako Sajfullah (miecz Allaha), który w Rijadzie studiował teologię.
Kaukascy rebelianci nie byliby zdolni do tak długiego prowadzenia wojny, gdyby nie pomoc z zewnątrz. Tutaj też przydają się arabskie kontakty. Jednym ze sponsorów jest prawdopodobnie saudyjska fundacja Al-Haradajn, podejrzewana przez USA o współpracę z Al-Kaidą. - 90 proc. pieniędzy płynie z zagranicy. Reszta pochodzi z haraczy, które rebelianci w zamian za spokój zbierają od czeczeńskich i inguskich biznesmenów - mówi nam Anatolij Cyganok z Centrum Prognoz Wojskowych.
Zdobyte środki idą m.in. na pokrycie kosztów obozów szkoleniowych. Wiadomo, że część terrorystów szkoli się w Afganistanie, walcząc z oddziałami NATO. Wymiana z Afganistanem jest dwustronna: spod Hindukuszu na Kaukaz przyjeżdżają talibscy instruktorzy. Obozy rozsiane są po całym regionie - od Dagestanu po Turcję. Według niepewnych informacji sam Umarow na zimę wyjeżdża do spokojniejszej Kabardo-Bałkarii, aby odpocząć i podleczyć nadwerężone walkami zdrowie.
Coraz powszechniejszą metodą walki są zamachy samobójcze. - Bilans kilkunastu lat wojny to 43 szahidów - mówi Cyganok. - To głównie kobiety, czarne wdowy, których mężowie i bracia zginęli na wojnie bądź zostali zabici przez rosyjskie specsłużby. Jeśli jest to najmłodsza żona, często ma wręcz obowiązek pomścić męża - tłumaczy z kolei Chramczichin. Chętni trafiają do reaktywowanego rok temu Batalionu Szahidów Rijad as-Salichin (Ogrody Sprawiedliwych). Szkolenie trwa od pół roku do nawet dwóch lat, podczas których kandydaci mają szlaban na kontakty z otoczeniem.
W każdej wojnie najważniejsze jest jednak uzbrojenie. - W internecie można znaleźć instrukcje, jak rozłożyć broń automatyczną na małe fragmenty, wmontować je np. w zabawkę i bez problemów przywieźć z zagranicy choćby i w samolocie pasażerskim - mówi Cyganok. - Ale wiadomo, że część broni wciąż sprzedają bojownikom skorumpowani rosyjscy funkcjonariusze, część powiązani z islamistami kaukascy mafiosi - dodaje. Broń palna służy potem do organizowania zasadzek, heksagon i plastik - coraz częściej do przeprowadzania zamachów w głębi Rosji. Zgodnie z zapowiedziami Umarowa takich ataków jak poniedziałkowe zamachy w metrze czy listopadowe wykolejenie Newskiego Ekspresu będzie coraz więcej. W odwodzie czeka co najmniej kilkudziesięciu kandydatów na szahidów.
W ich werbunku niezrównane są też nowe technologie. Główny ideolog kaukaskich fundamentalistów Said Buriatski nagrywał swoje kazania i rozpowszechniał na radykalnych stronach internetowych, a także poprzez sieci P2P. Rebelianci i ich zwolennicy dysponują dziesiątkami stron WWW. Publikowane przez nie filmiki przedstawiają mudżahedinów strzelających do rosyjskich helikopterów bądź wygłaszających odezwy w lesie. Większość to brodaci mężczyźni w mundurach koloru khaki i czarnych czapkach. Mówią często po rosyjsku, w tym języku publikuje też większość portali. Po rosyjsku śpiewa nawet Mucurajew. Choć dla dżihadystów to język okupanta, jest zarazem lingua franca w ich wielonarodowych oddziałach.
@RY1@i02/2010/063/i02.2010.063.000.010a.001.jpg@RY2@
Tak funkcjonuje Emirat Kaukaski
michal.potocki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu