Lwów pod specjalnym nadzorem
Po wizycie wicepremiera Borysa Kołesnikowa w mieście przy polskiej granicy wszystkie inwestycje na Euro 2012 mają przejść pod kontrolę rządu. Jeszcze przed końcem marca z placu budowy może zostać wyrzucony wykonawca stadionu
Pospolite ruszenie na Ukrainie. Nowy rząd robi wszystko, żeby z budową stadionu we Lwowie zdążyć na Euro 2012. Dlatego rząd chce zapłacić za sto procent prac.
Nowy wicepremier ds. Euro 2012 Boris Kołesnikow zapowiedział, że rząd może sfinansować Lwowowi stadion, przylegającą do niego zabudowę, a także ulice w całej jego okolicy. Do tej pory z kasy państwa na budowę obiektu miało zostać wydzielonych jedynie 27,9 mln euro.
Wicepremier rozmawiał o tym z prezydentem miasta Andrijem Sadowym. Władze Lwowa miałyby po Euro współzarządzać stadionem razem z władzami państwa. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie rada miasta na jutrzejszym posiedzeniu. - Oferta jest godna uwagi, ponieważ chodzi o inwestycję wartą 140 mln euro. W przypadku podjęcia takiej decyzji możemy przekierować pieniądze zaplanowane na budowę stadionu na inne potrzeby miasta - powiedział Sadowy.
Te rewolucyjne decyzje to efekt zeszłotygodniowej wizyty we Lwowie Kołesnikowa. Wicepremier podczas rozmów z wykonawcą obiektu Azowinteksem dał mu czas na przyspieszenie robót do końca marca. - 30 marca przyjedziemy na kontrolę. Jeśli przy budowie nie będzie pracować na dwie zmiany 500 robotników, tylko 200 jak do tej pory, to zmieniamy wykonawcę. Mamy w zapasie kilka firm, które zrobią to na czas - grzmiał wicepremier.
Władze Azowinteksu czują się jednak pewnie, bo uważają, że wyrzucenie ich z placu budowy będzie Lwów kosztować kolejnych kilka miesięcy opóźnienia. Dla Kołesnikowa nie jest to żaden argument. - Inwestycja finansowana jest zgodnie z planem - co miesiąc rząd przekazuje na nią 4,2 mln euro, a budowa od początku roku praktycznie nie ruszyła się z miejsca. Opóźnienia przez to zwiększyły się do 2,5 miesiąca. Zapewniam jednak, że stadion zostanie wybudowany. Najwyżej przez kogoś innego - podsumował Kołesnikow, który przyznał, że jeszcze bardziej zastanawiają go ślimaczące się prace na lwowskim lotnisku. Wczoraj rząd wsparł finansowo tę inwestycję kwotą 1,8 mln euro.
Lwów zdaniem Kołesnikowa może stać się dla Ukrainy turystyczną mekką. - Rząd jest w stanie zwolnić na 10 lat z podatków wszystkich chcących zainwestować w infrastrukturę hotelową w tym mieście - zapowiedział wicepremier.
Jedynym miastem, które zostało pochwalone za tempo przygotowań przez nowe władze, jest Charków, gdzie stadion jest już gotowy, a lotnisko zostanie zmodernizowane do lata. W tym mieście do poprawienia zostaną jedynie komunikacja i stan dróg, które Kołesnikow określił jako "dobre dla czołgów". Podobne problemy ma Donieck. Ale akurat prace w tym mieście są przez centralne władze doceniane, czego dowodem jest mianowanie dyrektorem koordynacyjnego biura przygotowań do Euro 2012 przy gabinecie Rady Ministrów Władimira Kowalewskiego. Wcześniej kierował on budową stadionu Donbas Arena właśnie w Doniecku.
Jutro do Lwowa po raz pierwszy jako prezydent Ukrainy przyleci prezydent Wiktor Janukowycz. Stan obiektów przygotowywanych na Euro 2012 także jego bardzo interesuje. - Od teraz bierzemy pod swoje skrzydła budownictwo obiektów na mistrzostwa, bo trzeba przyspieszyć prace. Nie możemy dopuścić do hańby, jaką dla naszego kraju byłaby utrata Euro 2012. To prestiżowa impreza, która może stymulować wzrost ekonomiczny Ukrainy - powiedział Janukowycz.
W dniach 7 - 8 kwietnia Lwów czeka jeszcze jedna kontrola. Tym razem przyjedzie z nią prezydent UEFA Michel Platini.
@RY1@i02/2010/058/i02.2010.058.000.020a.001.jpg@RY2@
Fot. PHL/East News
Hryhorij Surkis i Michel Platini w kwietniu odwiedzą Lwów
Artur Szczepanik
artur.szczepanik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu