Dziennik Gazeta Prawana logo

Zmiana warty po ukraińsku

3 lipca 2018

Wiktor Janukowycz jest już oficjalnie czwartym prezydentem Ukrainy. Wczoraj punktualnie o 10.17 miejscowego czasu złożył przysięgę przed Radą Najwyższą. Choć sama ceremonia była skromna, zmiana na fotelu prezydenta może kosztować kraj nawet 13 mln hrywien (4,8 mln zł).

Wcześniej lider Partii Regionów odwiedził Ławrę Kijowsko-Peczerską, gdzie uczestniczył w molebniu, czyli popularnej w Cerkwi prawosławnej krótkiej modlitwie dziękczynnej. Moleben odprawił przybyły specjalnie na tę okazję patriarcha Moskwy i Wszechrusi Cyryl, co wzbudziło protesty części Ukrainy, która nie chce rosyjskiego zwierzchnictwa nad Cerkwią. Modlitwa to zresztą niejedyny religijny element ceremonii zaprzysiężenia prezydenta, który dopiero niedawno zaczął afiszować się ze swoją pobożnością. - Wiktor Janukowycz modli się bardzo często, odwiedza cerkiew nawet częściej niż raz w tygodniu, ale nie widzi powodu, aby przy każdej okazji zapraszać fotoreporterów, jak to ma w zwyczaju Julia Tymoszenko - przekonywała nas niedawno Hanna Herman, od wczoraj wiceszefowa administracji prezydenta.

Janukowycz przysięgał trzymając rękę na Ewangelii Peresopnickiej, czyli XVI-wiecznym ruskojęzycznym wydaniu Nowego Testamentu, uznawanym za najstarszy zabytek języka wczesnoukraińskiego. To nie wszystko: podczas inauguracyjnego orędzia cytował Ewangelię św. Mateusza. - Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze - mówił. Mimo pojednawczych słów na ceremonię nie zostali zaproszeni parlamentarzyści Bloku Julii Tymoszenko (a przynajmniej oni sami tak twierdzili). Rzucała się w oczy nieobecność samej pani premier, a także ustępującego prezydenta. Spośród byłych przywódców Ukrainy przybył jedynie Leonid Kuczma, uznawany za człowieka, który odkrył Janukowycza dla polityki, oraz przywódczyni republiki z czasów sowieckich Wałentyna Szewczenko. Poza nimi świadkami inauguracji było 11 urzędujących prezydentów, w tym Polski Lech Kaczyński, Białorusi Aleksander Łukaszenka i Litwy Dalia Grybauskaite. Rosję reprezentował szef parlamentu Boris Gryzłow, Unię Europejską - szefowa dyplomacji Catherine Ashton i przewodniczący europarlamentu Jerzy Buzek. Na koniec parlamentarnej części wydarzenia chór odśpiewał "Modlitwę za Ukrainę" Mykoły Łysenki.

Z Juszczenką nowy prezydent spotkał się dopiero po inauguracji, w siedzibie głowy państwa przy ul. Bankowej na kijowskich Lipkach. - Wiktorze Fedorowyczu, Ukraina ponad wszystko - miał powiedzieć Juszczenko swojemu następcy. Wcześniej, przed swoją nową siedzibą, Janukowycz objął funkcję zwierzchnika sił zbrojnych. Chwilę później potwierdził, że swoją pierwszą wizytę zagraniczną złoży 1 marca w Brukseli. Drugą - 5 marca - w Moskwie.

Zmiana prezydenta - choć skromniejsza niż wcześniejsze - i tak wiązała się z problemami finansowymi. Sama ceremonia kosztowała ok. 5 mln hrywien (1,9 mln zł), jednak nie było wiadomo, skąd te pieniądze wziąć. Ukraina nie ma budżetu na 2010 r., a ubiegłoroczna ustawa finansowa, na mocy której tymczasowo funkcjonuje państwo, nie przewidywała przecież wydatków na ten cel. Ostatecznie udało się wygospodarować niezbędne środki z rezerw kilku resortów.

To jednak nie koniec kosztów. Biznesowa gazeta Dieło oszacowała, że karuzela stanowisk, która rozpoczęła się wczoraj, może kosztować budżet nawet 8 mln hrywien (3 mln zł). Prezydentowi podlega bowiem aż 800 urzędników. Nie ulega wątpliwości, że zostanie wymieniona niemal cała kadra administracji prezydenta (pierwszą decyzją Janukowycza było mianowanie jej szefem ekonomisty Serhija Lowoczkina) i Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RNBO), a także większość szefów administracji w obwodach i rejonach (Juszczenko wymienił 90 proc. spośród 487 szefów powiatów). Samo tylko usunięcie 24 gubernatorów będzie się wiązało z wypłaceniem odpraw w wysokości do 4,6 mln hrywien (1,7 mln zł). Po 300 tys. (110 tys. zł) mogą dostać sekretarz RNBO Rajisa Bohatyriowa i szefowa sekretariatu prezydenta Wira Uljanczenko, o ile przez rok nie znajdą nowego zatrudnienia.

O posady martwią się jednak nawet szeregowi pracownicy. - Podam przykład: gdy w 2009 r. Juszczenko zdymisjonował szefa swojej administracji Wiktora Bałohę, w krótkim czasie usunięto prawie wszystkich kierowników niższego szczebla w podległej mu Narodowej Akademii Zarządzania Państwowego - mówił nam jeden z pracowników szkoły.

@RY1@i02/2010/040/i02.2010.040.000.010a.001.jpg@RY2@

Fot. AFP

Nowy szef państwa, zanim przejął zwierzchnictwo nad armią, przysięgał na Ewangelię, cytował Biblię, a rano modlił się w cerkwi

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.