Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Norweska walka z astmą

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Czy zażywanie lekarstw przeciw astmie jest dla Marit Bjoergen i innych biegaczek absolutną koniecznością, czy sposobem na zwiększenie wydolności?

Kontrowersje dotyczą leków ułatwiających oddychanie, a znajdujących się na liście środków zakazanych przez Światową Agencję Andydopingową (WADA), które przyjmuje Norweżka.

- Może i u mnie wykryjemy astmę - mówiła po zdobyciu drugiego olimpijskiego złota przez Bjoergen Justyna Kowalczyk, a w ironicznym tonie wypowiadał się także prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Piotr Nurowski. - Bjoergen to dla mnie zjawisko. Jak ja się dowiaduję, że ona jest wiecznie ciężko chora na astmę, to dla mnie jest wielką bohaterką, aplikującą za zgodą międzynarodowej federacji leki, które normalnie są na liście zabronionych - mówił dziennikarzom.

- Jest takie brzydkie powiedzenie, że czasem tancerce nawet majtki przeszkadzają - komentuje dla DGP prof. Jerzy Smorawiński, szef polskiej Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie. - Uważam, że wszelkie dywagacje na ten temat nie są w porządku. Od 2004 r. wydawaniem zezwoleń na stosowanie do celów medycznych środków znajdujących się na liście substancji zabronionych zajmuje się TUEC (komitet ds. zwolnień w używaniu środków terapeutycznych). Aby takie zezwolenie uzyskać, trzeba przedstawić laboratoryjne badania potwierdzające patologiczne skurcze oskrzeli podczas dużego wysiłku. To szczelny system.

Jednak i Smorawiński nie wyklucza, że w tym zakresie może dochodzić do nieprawidłowości. - Kiedyś o udzielenie zezwolenia na medyczne stosowanie środków znajdujących się na liście zabronionych mógł występować lekarz kadry. Wystarczyło zgłosić to przy stoliku sędziowskim. Do 2004 r. tych zgłoszeń było tak dużo, że WADA zdecydowała się zaostrzyć przepisy - wyjaśnia Smorawiński i dodaje: - Jeśli teraz ktoś znalazł metodę na oszukiwanie lekarzy, to nic już na to nie można poradzić.

Marit Bjoergen cierpi na astmę od 2001 r. Jeszcze kilka lat temu choroba nie przeszkadzała jej w sporcie. W 2005 r. Norweżka była zdecydowanie najlepszą biegaczką świata. Na mistrzostwach świata w Oberstdorfie wywalczyła trzy złote (w tym dwa w drużynie), jeden srebrny i jeden brązowy medal, triumfowała też w Pucharze Świata. Taki sezon nie powtórzył się już jednak nigdy później. W 2006 r. Bjoergen zdobyła srebro na igrzyskach w Turynie oraz dużą Kryształową Kulę i to były jej ostatnie najwyższe laury wywalczone w konkurencjach indywidualnych. Aż do igrzysk w Vancouver, gdzie do tej pory zdobyła dwa złote i jeden brązowy medal.

W ostatnim czasie zmieniło się jedno. Leki, które zażywa norweska biegaczka. Latem wystąpiła o zezwolenie na stosowanie silniejszych lekarstw. Według Norwegów powodem były o wiele silniejsze ataki astmy, które wystąpić miały u Bjoergen już wiosną. Przed sezonem TUEC udzielił stosownej zgody. - U osób, które cierpią na astmę, uprawianie takiego sportu jak biegi narciarskie porównywalne jest z jazdą samochodem z zaciągniętym hamulcem ręcznym - argumentował lekarz ekipy norweskiej Petter Stokke. - Dzięki nowym lekarstwom Marit dostaje więcej tlenu i jej mięśnie lepiej oddychają.

Zdania są podzielone co do jednego. Czy zażywanie lekarstw ułatwiających oddychanie może być uznane za doping. - Stosowanie tych leków u osób zdrowych jako środków dopingujących nie ma sensu - twierdzi norweski profesor Kai-Hlkon Carlsen, specjalizujący się w chorobach układu oddechowego. Obecność tych środków na liście zakazanych tłumaczy tym, że mogą one powodować niekorzystne działania uboczne.

Inaczej sprawę widzi prof. Smorawiński. - Mówiąc obrazowo, te środki pomagają jeszcze bardziej otworzyć rurę oddechową. Właśnie temu przecież służą. Podczas zwiększonego wysiłku fizycznego każdemu jest duszno, choć oczywiście u osób zdrowych nie występuje objaw duszenia się. Można więc próbować w ten sposób osiągnąć większą wydolność - uważa.

Astma wśród sportowców to nie jest nowy temat. Według różnych szacunków tą przypadłością dotknięte jest 5 - 10 proc. populacji, a wśród ludzi wyczynowo uprawiających sport odsetek zachorowań jest znacznie większy. Cierpią lub cierpieli na nią m.in. David Beckham, Dennis Rodman, Jackie Joyner-Kersee, Justine Henin czy Otylia Jędrzejczak i Robert Korzeniowski.

Szczególnie podatni na astmę są przedstawiciele dyscyplin, którzy stykają się z czynnikami podrażniającymi. W przypadku pływaków jest to chlorowana woda, u kolarzy i biegaczy - zanieczyszczone powietrze, a u biatlonistów czy biegaczy narciarskich - zimne powietrze. Co więcej, według Carlsena częstość zachorowań na astmę wzrasta wraz z wiekiem. O ile wśród 20-letnich narciarzy wynosi ona 7 proc., to wśród zawodników po trzydziestce zwiększa się do 20 proc.

Norwegowie mają w tej kwestii szerokie doświadczenia. Już raz udało im się dokonać cudu. Przed igrzyskami w Pekinie długo nie wiadomo było, jak wyjaśnić długotrwałą obniżkę formy norweskiego wioślarza Olafa Tufte. Okazało się, że cierpi na ciężki przypadek astmy. Po przejściu odpowiedniego leczenia Tufte zdobył złoty medal olimpijski.

i czwartym pojedynkiem z Justyną Kowalczyk. W poniedziałek Norweżka zrezygnowała z szansy zdobycia kolejnego medalu na tych igrzyskach i, podobnie jak Polka, nie wystartowała w sprintach drużynowych. W czwartek obydwie czeka przygrywka w postaci startu w sztafecie 4 x 5 km, a w sobotę ostatnia próba sił - bieg na 30 km klasykiem.

Robert Piątek

robert.piatek@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.