Takiej publiczności nie miał jeszcze żaden mecz basketu
Tego jeszcze nie było. Tradycyjny mecz gwiazd NBA obejrzało na żywo 108 713 widzów. W meczu rozegranym na stadionie futbolowym w Dallas lepsza okazała się drużyna Wschodu.
Zainteresowanie tym meczem przeszło najśmielsze oczekiwania organizatorów, którzy spodziewali się co najwyżej 90-tysięcznej publiczności. Okazało się jednak, że pomysł przeniesienia imprezy z hali na stadion Dallas Cowboys był strzałem w dziesiątkę. Ten nowoczesny obiekt został otwarty niespełna rok temu, a budowa pochłonęła 1,3 mld dol. Jego nominalna pojemność (80 tys. miejsc) została powiększona przez dostawienie miejsc na płycie boiska, wokół umieszczonego w centralnym jej miejscu parkietu. - To było niewiarygodne. Patrzyłeś wokół na trybuny i nie było jednego pustego krzesełka - mówił po meczu LeBron James, grający w drużynie Zachodu zawodnik Cleveland Cavaliers.
- To był niezwykły krok w historii tych meczów i dowód popularności naszych graczy - komentował komisarz NBA David Stern.
Gwiazdy najlepszej koszykarskiej ligi świata stworzyły widowisko konkurencyjne dla trwających w Vancouver zimowych igrzysk olimpijskich. Wspólnym mianownikiem obydwu wydarzeń był kanadyjski gwiazdor Phoenix Suns Steve Nash, który kilka dni temu był jednym z czterech ostatnich uczestników sztafety olimpijskiej. Jako pierwszy koszykarz NBA dostąpił zaszczytu zapalenia znicza.
W Dallas nie on jednak odgrywał pierwszoplanową rolę, choć znów znalazł się wśród wyróżnionych. W meczach gwiazd pierwsze piątki obydwu drużyn wybierają kibice i właśnie Nash był jednym z tych, którzy zostali desygnowani do gry w reprezentacji konferencji zachodniej. Kanadyjczyk nie zawiódł zaufania. Zdobył tylko cztery punkty, ale był królem asyst - uzbierał ich 13, najwięcej ze wszystkich zawodników.
Nie wystarczyło to do zwycięstwa. O dwa punkty lepsi byli zawodnicy Wschodu, których prowadził trener Orlando Magic i Marcina Gortata, Stan Van Gundy. W jego zespole grał też klubowy kolega Polaka, center Dwight Howard, który uzyskał 17 punktów i 5 zbiórek. Tym razem lepsi od niego byli jednak Dwyane Wade i James. Ten pierwszy został wybrany MVP meczu.
Losy meczu ważyły się do ostatnich sekund. Tuż przed końcową syreną mógł je jeszcze odmienić najlepszy strzelec Zachodu Carmelo Anthony, ale chybił. Wschód wygrał 141:139. - Walczyliśmy do końca dla tych kibiców. Mimo że przegrywaliśmy wysoko, nie poddaliśmy się - zaznaczył Anthony, na co dzień reprezentujący Denver Nuggets. Trudno mu się dziwić, bowiem nieprędko jakimkolwiek koszykarzom będzie dane zagrać przed tak liczną publicznością.
rop
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu