Obama rozbija wielkie banki, aby zapobiec powtórce kryzysu
Prezydent USA przedstawił wczoraj radykalny plan reformy amerykańskiego systemu finansowego
Barack Obama idzie na wojnę z Wall Street. Amerykański prezydent przedstawił wczoraj swoje propozycje regulacji bankowych. Jeśli zostaną przyjęte, największe instytucje finansowe kraju będą musiały być podzielone.
- Musimy z tym skończyć. Jeśli ci ludzie (bankierzy - red.) chcą walki, jestem gotowy ją podjąć. Nigdy więcej amerykański podatnik nie będzie zakładnikiem banków, które są zbyt duże, by upaść - mówił Obama w Białym Domu.
Plan prezydenta zakłada ustalenie maksymalnej wielkości banków, co zapobiegnie dalszej konsolidacji sektora finansowego, wprowadzenie limitu kwoty, którą instytucje finansowe mogą ryzykować, podejmując inwestycje, a także rozdzielenie banków detalicznych od inwestycyjnych. Dodatkowo banki detaliczne miałyby zakaz inwestowania w fundusze hedgingowe. To wszystko ma zapobiec powtórzeniu się kryzysu, który zaczął się od upadku banku inwestycyjnego Lehman Brothers.
Jeśli kongresmeni poprą propozycję Obamy, największe amerykańskie banki zostaną podzielone. Taki scenariusz mocno zaniepokoił inwestorów. Wczoraj na nowojorskiej giełdzie akcje Bank of America, JP Morgan, Godman Sachs czy Citigroup spadły po ok. 5 proc.
Obama jest jednak przekonany co do potrzeby ściślejszej regulacji rynku. - Choć dziś nasz system finansowy jest znacznie silniejszy, niż był rok temu, nadal działa w oparciu o te same reguły, które niemal doprowadziły do jego upadku - wyjaśnił.
Główne założenia planu Obamy pokrywają się z przyjętą po zakończeniu Wielkiego Kryzysu ustawą Glassa-Steagalla. Jej postanowienia zostały zniesione dopiero w 1999 r., za prezydentury Billa Clintona. - Cofanie gospodarki i sektora bankowego do lat 30. nie jest rozwiązaniem - komentował ten pomysł Scott Talbott, szef organizacji skupiającej główne instytucje finansowe z Wall Street.
To już drugi w ciągu ostatnich kilku dni pomysł Obamy wymierzony w bankowców. W zeszłym tygodniu ogłosił nałożenie podatku od banków, aby w ten sposób odzyskać pieniądze wydane na ratowanie amerykańskich banków przed plajtą. Na ten cel z budżetu wydano 700 miliardów dolarów.
Krytycy prezydenta uważają, że wczorajsza - nieco populistyczna - propozycja jest próbą odwrócenia uwagi od wtorkowej porażki Partii Demokratycznej w Massachusetts. Utrata jednego miejsca w senacie oznacza, że szanse na uchwalenie reformy systemu opieki zdrowotnej, która była najważniejszą wyborczą obietnicą Obamy, spadły praktycznie do zera.
@RY1@i02/2010/015/i02.2010.015.000.009a.001.jpg@RY2@
Obama zapowiada, że banki będą musiały zwrócić pieniądze wydane z budżetu na ich ratowanie
Fot. AP
Bartłomiej Niedziński
bartlomiej.niedzinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu