Premiership biednieje przez zimę
Śnieżyce sparaliżowały piłkarskie rozgrywki w całej Europie. Najbardziej cierpią kibice w Anglii, gdzie obecna aura porównywana jest z tą z 1962 - 63 roku, kiedy przez pogodę przełożono aż 385 spotkań. Ciężkie dni czekają też Niemców
Zima paraliżuje całą Europę - także tę piłkarską. Wielkie problemy ma już przez nią angielska Premiership. W ten weekend z pogodą zmierzą się kluby niemieckie. Mrozu i śniegu boją się nawet działacze piłkarscy w Rosji.
Piłkarze Premiership musieli zmierzyć się z zimą już w miniony weekend. Najstarsi kibice to, co działo się w Anglii, porównywali do zimy stulecia z przełomu 1962 i 1963 roku, kiedy mecz III rundy Pucharu Anglii Lincoln - Coventry z powodu paskudnej aury przekładano aż 15 razy! W sumie tamtej pamiętnej zimy przełożono 385 spotkań. Takie Barnsley między 22 grudnia a 12 marca rozegrało wówczas tylko dwa spotkania.
Efekt tegorocznych opadów to na razie dziewięć meczów Premier League przełożonych na inne terminy. Od jej powstania w sezonie 1992 - 93 jeszcze tak srogiej zimy nie było. W sumie we wszystkich piłkarskich ligach i Pucharze przełożono już 83 mecze. Rotherham United nie grało na własnym stadionie od 5 grudnia, a najbliższy mecz u siebie zagra najwcześniej 23 stycznia. Na Wyspach nawet w IV lidze taka seria jest nie do pomyślenia. Poza tym brak dochodu z biletów i koszty związane z przekładaniem spotkań mogą doprowadzić wiele klubów do bankructwa. To samo dotyczy Szkocji, gdzie zima też dała się wszystkim mocno we znaki.
Władze Premiership mają wielki problem, bo w kalendarzu rozgrywek w ogóle nie ma wolnych terminów. Przekładane w ostatnich dniach mecze trzeba rozegrać jak najszybciej, najlepiej jeszcze w styczniu, bo w lutym wraca Liga Mistrzów i czołowe angielskie zespoły czekają mecze co trzy dni. Nie wiadomo jednak, czy aura na to pozwoli. Prognozy na resztę miesiąca nie są bowiem najlepsze. Boiska treningowe lidera Chelsea w podlondyńskim Cobham zostały zasypane 20-centymetrową warstwą śniegu. Carlo Ancelotti przez kilka dni musiał ćwiczyć ze swoimi gwiazdami w hali. Ratował się też, dając zawodnikom dodatkowe dni wolne. Zupełnie jak angielskie ministerstwo oświaty, które zafundowało uczniom kilka dni ferii, po tym jak w niektórych miejscach Wielkiej Brytanii temperatura spadła poniżej -20 stopni Celsjusza.
Przez zimowy atak dochodzi do nietypowych sytuacji. Piłkarze Portsmouth trenowali na obiektach Aston Villi Birmingham, bo ich boiska treningowe w Estleigh nie nadają się do użytku, a zespół Avrama Granta czekało spotkanie Pucharu Anglii z Coventry. Właściciel Wigan Athletic Dave Whelan - kosztem dziesiątek tysięcy funtów - przed sobotnim meczem z Aston Villą nakazał sprowadzić maszyny odśnieżające. Ściągnął je z całego regionu. Mimo to nie udało przygotować dróg dojazdowych i uprzątnąć parkingów. Spotkanie zostało odwołane. Wigan straciło ok. 200 tys. funtów.
Jednak liczenie strat dopiero się zaczyna. Według wstępnych szacunków w ostatni weekend kluby Premier League zbiedniały o ponad 10 milionów funtów. West Ham Londyn o straty ma pretensję do... prezenterów pogody. Meteorolodzy nie przewidzieli, że po sobotniej śnieżycy, która spowodowała odwołanie meczu z Wolverhampton, już dzień później we wschodnim Londynie pogoda znacznie się poprawi.
Kłopoty z pogodą w ostatni weekend dopadły także organizatorów niektórych meczów hiszpańskiej Primera Division, włoskiej Serie A i francuskiej Ligue 1. W piątek na boiska wracają zawodnicy Bundesligi. Opady śniegu w Niemczech są najobfitsze od dekady.
Niefortunnie tak niesprzyjająca aura zbiegła się w czasie z najkrótszą w historii przerwą zimową w Bundeslidze. Ze względu na mistrzostwa świata w RPA niemieckie kluby wrócą na boiska już 15 stycznia, a prognozy na ten weekend nie są najlepsze. W Berlinie ma być 10 stopni mrozu. W całym kraju spodziewane są opady.
Najpopularniejsza niemiecka bulwarówka Bild opublikowała raport o stanie boisk i stadionów klubów Bundesligi. Na większości z nich zalega pokrywa śnieżna. Pozostało niewiele czasu, żeby uprzątnąć trybuny, drogi czy miejsca parkingowe. Na dodatek piłkarze Bundesligi odzwyczaili się od zimowej aury, bo ostatnie dni spędzili na zgrupowaniach w ciepłych krajach. Po powrocie czekały ich niespodzianki, takie jak np. ponad 20-centymetrowa pokrywa śnieżna na boisku treningowym Hannoveru.
Paradoksalnie zima zaskoczyła też Rosjan. Siarczysty 30-stopniowy mróz to dla nich nie pierwszyzna, ale sroga zima zbiegła się z czasem z próbą reformy ekstraklasy. W lutym władze Premier Ligi miały zadecydować, czy od nowego sezonu rozgrywki piłkarskie w Rosji przejdą z systemu wiosna - jesień na jesień - wiosna. Zabiegają o to najbogatsze kluby, bo taki ruch ma znacznie ułatwić walkę na rynku transferowym. Obecnie okienko w Rosji otwiera się miesiąc później niż na Zachodzie i najlepsi piłkarze zwykle mają już w kieszeni nowe kontrakty.
W ostatnich dniach odezwały się jednak głosy przeciwne zmianom. System wiosna - jesień umożliwia grę niemal przez całe lato i tak gra się na północy Europy: w Norwegii, Szwecji czy Finlandii. Zmiana spowodowałaby, że liga rosyjska musiałaby ruszać pod koniec lutego. Wtedy np. taki stadion beniaminka Premier Ligi Sybiru Nowosybirsk jest jeszcze pokryty grubą warstwą lodu...
tyle straciły kluby Premiership w ostatni weekend z powodu zimy
mecze we wszystkich ligach i Pucharze Anglii przełożono w tym sezonie
@RY1@i02/2010/008/i02.2010.008.000.020a.101.jpg@RY2@
Fot. Sportmedia/Newspix.pl
Napastnik Liverpoolu Fernando Torres musi ćwiczyć i grać na śniegu
Artur Szczepanik
artur.szczepanik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu