Ustawiany show rosyjskiego premiera
To w Rosji nowa świecka tradycja - doroczna runda pytań "zwykłych" mieszkańców Federacji do Władimira Putina. Obecny premier, przymierzający się do powrotu na stanowisko prezydenta, już po raz dziesiąty bierze udział w tym telewizyjnym show.
Za każdym razem "gorąca linia" jest reklamowana jako możliwość zadania Putinowi najtrudniejszego nawet pytania. W rzeczywistości "zwykli" obywatele są starannie selekcjonowani, a pytania - z góry narzucone. Sztab szefa rządu dba o to, by te dotyczące problemów kraju czy polityki nie były zbyt agresywne i nie dominowały podczas rozmowy.
Podczas czwartkowego show padło pytanie dotyczące ostatnich protestów, których uczestnicy oskarżali władze o sfałszowanie niedawnych wyborów parlamentarnych. Wielu z nich miało przypięte do ubrań białe wstążki - symbol uczciwości. - A myślałem, że powiesili sobie jakieś prezerwatywy - stwierdził Putin.
Skrytykował także kolorowe rewolucje w Afryce ("bo to opracowany za granicą schemat destabilizacji społeczeństwa, a to jest niedopuszczalne") oraz oskarżył Stany Zjednoczone o udział w zabiciu dyktatora Libii Muammara Kaddafiego.
@RY1@i02/2011/243/i02.2011.243.18600020b.802.jpg@RY2@
ITAR-TASS/Forum
PC
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu