Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Angielska bajka o awansie Kopciuszka

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

DROGA Z KOPALNI DO PAŁACU, która zajęła Kate Middleton cztery pokolenia, ożywiła dyskusję o możliwości awansu społecznego

ą tu miłość, przepych i pałace, tak jak powinno być w każdej bajce. Kiedy dziś Kate Middleton i książę William złożą przysięgę małżeńską pod gotyckimi łukami opactwa westminsterskiego, w otoczeniu lordów i dam, przy wiwatach tłumów zgromadzonych od Buckingham Palace do Admirality Arch, będzie to dowód, że bajki mogą być prawdziwe.

Nie chodzi tylko o królewską wybrankę, która w szkole miała ksywkę "czekająca na księcia", z racji swojego zadurzenia w księciu Williamie. Także o tych, którzy postrzegają unię pomiędzy tronem a dziewczyną z ludu, potomkinią górnika z północno-wschodniej Anglii, jako wspaniały symbol społecznej mobilności. Dowód, że droga od kopalni do pałacu nie jest tylko mitem.

- Królewski ślub to inspirujący symbol - mówi Diane Reay, profesor edukacji na Uniwersytecie w Cambridge, córka górnika. I dodaje, że wszyscy możemy się wspiąć w górę po społecznej i ekonomicznej drabinie.

Rodzice panny Middleton poznali się, gdy pracowali w British Airways - ojciec jako dyspozytor, a matka jako stewardesa. Pradziadek matki pracował w kopalni w Durham, która należała do nieżyjącej już królowej matki. Zawód górnika był w tej rodzinie dziedziczny.

Droga z kopalni do pałacu - nawet jeżeli zajęła cztery pokolenia - ożywiła w Wielkiej Brytanii odwieczną dyskusję o klasach. Przejście od zwykłej obywatelki do rodziny królewskiej pokrywa się z debatą na temat społecznej mobilności - a raczej jej braku. W praktyce panna Middleton nie jest żadnym Kopciuszkiem. Jej ojciec pochodzi z zamożnej klasy średniej z Leeds, z rodziny prawników i kupców. Party Pieces, firma obsługująca imprezy dla dzieci, którą założył z żoną, wzbogaciła Middletonów na tyle, że kupili duży dom w bogatej okolicy Berkshire i posiadłość w Chelsea, gdzie mieszkają amerykańscy bankierzy i podupadła londyńska szlachta. Panna Middleton i dwójka jej rodzeństwa chodzili do Marlborough, jednej z najdroższych szkół prywatnych, do której uczęszczała też księżniczka Jorku, kuzynka Williama. Potem poszła na Uniwersytet St Andrews w Szkocji - najlepiej znany z pól golfowych.

Skoro jednak nie jest to bajka, co mówi nam przybycie panny Middleton do pałacu królewskiego o mobilności brytyjskiego społeczeństwa? Jej mierzenie to niełatwe zadanie. Ekonomiści wolą to robić poprzez sprawdzanie dochodów: czy kolejne pokolenie ma się lepiej w ujęciu realnym niż ich rodzice? Socjologowie patrzą raczej na wskaźniki zawodowe.

Używając danych od Domesday Book z 1086 roku po czasy współczesne Gregory Clark z University of California odkrył, że dystrybucja nazwisk powiązanych ze słabo opłacanymi zawodami - Smith i Shepherd - oraz tymi, które przynależały średniowiecznej szlachcie, zmienia się w dłuższej perspektywie. Problem w tym, że horyzont ten jest naprawdę długi: 150 - 250 lat.

Ostatnio wzmogło się przekonanie, że społeczna mobilność w Wielkiej Brytanii zatrzymała się. Niepokój opiera się na najlepszym wskaźniku - rozwoju edukacyjnym dzieci. Pokazuje on, że w pokoleniu powojennym społeczna mobilność poprawiła się znacznie. Dla tych urodzonych w latach 70., którzy dziś dobiegają czterdziestki, popadła w stagnację lub nawet się obniżyła.

Różnicę pomiędzy pokoleniem lat 50. i 70. można po części wytłumaczyć przy pomocy powieści "Room at the Top" Johna Braina z 1957 roku, która dobrze ujmowała społeczne ambicje epoki. Lata 50. i 60. dzięki przedłużeniu wieku szkolnego wygenerowały wiele urzędniczych miejsc pracy dla prawników, pielęgniarek i nauczycieli oraz spowodowały wzrost usług publicznych - otwierając ludziom drogę do awansu. Stagnacja lat 70. jest często tłumaczona rezygnacją z państwowych testów do gimnazjów na rzecz ogólnych egzaminów. Z kolei wielka ekspansja szkolnictwa wyższego - od zaledwie 3 proc. 18-latków idących na studia w latach 60. do 40 proc. dzisiaj - może wcale nie być pomocna w zwiększeniu mobilności społecznej. Choć więcej ludzi idzie na wyższe studia, to odsetek studentów z klasy robotniczej nie zmienia się znacząco.

Pojawiają się obawy, że dzisiejsze cięcia wydatków w Wielkiej Brytanii mogą zatrzymać mobilność. Stypendia dla nastolatków z biednych rodzin zostały ograniczone o 2/3, a stypendia uniwersyteckie niemal całkowicie zlikwidowane. Poślubienie księcia nie jest rozwiązaniem. Po prostu nie ma wystarczającej liczby książąt.

@RY1@i02/2011/083/i02.2011.083.000.0012.001.jpg@RY2@

Fot. AP

Ślub panny Middleton z księciem Williamem utwierdził młodych Anglików w przekonaniu, że każdy może się wspiąć po społecznej i ekonomicznej drabinie

Tłum. TK

© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved

Nicholas Timmins

Emma Jacobs

"Financial Times"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.