Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Baracka Obamy wielki plan walki z deficytem

1 lipca 2018

PREZYDENT USA chce podnieść podatki dla najbogatszych oraz zmniejszyć wydatki na administrację i służbę zdrowia

Barack Obama zaproponował wczoraj program cięć, który pozwoli na zaoszczędzenie w ciągu najbliższych 12 lat czterech bilionów dolarów. Dzięki temu deficyt budżetowy USA - obecnie wynoszący 11 proc. PKB - ma w 2015 r. spaść do 2,5 proc., a do końca dekady wynosić poniżej 2-procent.

Swoje propozycje prezydent USA przedstawił dzień po tym, jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzegł, że Stany Zjednoczone są jedyną wysoko rozwiniętą gospodarką, która nie ma planu walki z deficytem. A także kilka dni po tym, jak własne rozwiązania przedstawili Republikanie. Ich wersja zakłada cięcia o 4,4 bln na przestrzeni 10 lat.

Obama zaproponował m.in. zaoszczędzenie 770 mld do 2023 r. na wydatkach, które nie są związane z bezpieczeństwem i których poziom nie jest regulowany ustawami, 480 mld dol. do 2023 r. i kolejnego biliona do 2033 r. na programach opieki zdrowotnej Medicare i Medicaid, a także zlikwidowanie wprowadzonych za czasów Georgea W. Busha ulg podatkowych dla najbogatszych Amerykanów.

Prezentując nieco tylko łagodniejszy plan, chciał on zatrzeć wrażenie, jakoby jedynie Republikanie dbali o stan finansów państwa. Zwłaszcza że w ostatnim czasie krytykowany był nawet przez niektórych demokratów za niewystarczające przykładanie wagi do sprawy deficytu i długu publicznego. Na dodatek - jak pokazują sondaże - ta kwestia będzie jednym z ważniejszych tematów kampanii prezydenckiej w 2012 r.

Przeciwnicy gospodarza Białego Domu, dodatkowo motywowani przez oddolny ruch Tea Party, prezentujący wręcz libertariańskie poglądy na gospodarkę, z zasady dążą do jak największej redukcji wydatków. - Ten plan jest niedopuszczalny. Zakłada bowiem redukcję deficytu kosztem poświęcenia klasy średniej, zapewniając zarazem znaczące ulgi finansowe dla najbogatszych - komentował republikańskie propozycje rzecznik Białego Domu Jay Carney. Demokraci uważają, że cięcia powinny dotknąć w równym stopniu wszystkie grupy społeczne, co może wróżyć podwyżkę podatków. O tym nie chcą natomiast słyszeć Republikanie. - Nie dlatego mamy deficyt, że Amerykanie są za słabo opodatkowani, ale dlatego że Waszyngton za dużo wydaje - przekonywał spiker niższej izby parlamentu John Boehner.

Politycy muszą się spieszyć, bo w maju poziom długu brutto (dług publiczny plus dług funduszy rządowych) przekroczy ustanowiony rok temu dopuszczalny limit 14,294 bln dol. Będzie to oznaczać podwojenie wyrażonego w liczbach bezwzględnych długu z 2004 r. Biały Dom chce w związku z tym po prostu podwyższyć limit. Zdominowana przez Republikanów Izba Reprezentantów mówi "nie", o ile jednocześnie nie zostanie podjęta decyzja o znaczących cięciach.

Stan finansów USA wzbudza poważne zaniepokojenie na świecie. Tegoroczny deficyt ma osiągnąć 1,65 bln dol., czyli 11 proc. PKB. To druga największa dziura budżetowa na świecie. Według MFW większą, bo niemal 14-proc. dziurę, będzie w tym roku miało jedynie afrykańskie Suazi. Stany Zjednoczone są przy tym jedyną rozwiniętą gospodarką, która w tym roku - mimo wzrostu PKB - podwyższyła przewidywany deficyt. Jedynie w USA i Japonii dług publiczny będzie w 2016 r. wyższy niż obecnie.

Żadna gospodarka świata nie jest obecnie tak zadłużona jak Stany Zjednoczone. Ponad 14 bln dol. długu publicznego i dziura budżetowa wielkości 1,65 bln dol. to w liczbach bezwzględnych rekord świata.

Nieco, ale tylko nieco lepiej wygląda sytuacja, jeśli porównamy te sumy z PKB. Dług publiczny równy 100 proc. PKB nie zapewnia Waszyngtonowi miejsca w czarnej światowej dziesiątce. Niechlubna palma pierwszeństwa tradycyjnie należy do Japonii z zadłużeniem równym 234 proc. PKB. 200 proc. nieznacznie przekracza też niewielkie wyspiarskie Saint Kitts i Nevis. Miejsce trzecie to Grecja i 139 proc. długu. Na drugim biegunie jest pięć gospodarek, w których dług nie osiąga nawet 10 proc. PKB. To Estonia, Chile, Oman, Hongkong i Libia. W tej ostatniej dług publiczny jest równy zeru.

O trendzie co do wielkości długu najlepiej informuje nas wartość deficytu budżetowego. 11 proc. USA i 14 proc. afrykańskiego Suazi to jedyne na świecie wartości dwucyfrowe. Ponadośmioprocentową lukę w budżecie będą miały w tym roku również Irlandia, Algieria i wyspiarski Zielony Przylądek. Drugą stronę medalu stanowi niezbyt liczna grupa krajów z nadwyżką budżetową. Na nią mogą sobie jednak pozwolić jedynie państwa obdarzone bogactwami naturalnymi. Wrażenie robi Republika Konga (ze stolicą w Brazzaville) z 28-proc. nadwyżką, ale gratulacje należą się również Kuwejtowi, Czadowi i Norwegii. Każde z państw może się pochwalić powyżej 8 proc. nadwyżki.

mwp

@RY1@i02/2011/073/i02.2011.073.000.009a.001.jpg@RY2@

Fot. AP

Finanse państwa będą jednym z najważniejszych tematów zbliżającej się kampanii wyborczej

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.