Najbogatszy Chińczyk o biedzie
Najbogatszy człowiek Chin Zong Qinghou pozwolił sobie na niezgodzenie się z opinią samych władz KPCh, które zarzucają bogaczom, że niewiele robią dla wyrwania milionów zwykłych ludzi z biedy. - Najważniejszą rzeczą, jaką my, biznesmeni, robimy dla nich, jest uczenie, jak sami sobie mogą pomóc, oraz pomaganie im w staniu się bogatymi - stwierdził założyciel firmy Wahaha , największego producenta napojów gazowanych w Państwie Środka.
Zong, który na liście najbogatszych Chińczyków od lat zajmuje niezagrożone pierwsze miejsce z majątkiem szacowanym obecnie na 12 mld dol. i który jako delegat bierze udział w obradach quasi-parlamentu, czyli Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych, podkreślił, że jego pracownicy każdego roku dostają podwyżkę, a on buduje nowe fabryki "w biednych rejonach kraju, by tworzyć nowe miejsca pracy i wspomagać lokalny rozwój".
Zaradzenie narastającemu rozwarstwieniu społeczeństwa to jeden z najważniejszych filarów gospodarczej polityki ekipy premiera Wen Jiabao: przyjęto nawet 10-letni plan, który zakłada, że do 2020 r. nastąpi znaczące ograniczenie liczby osób żyjących w biedzie. Agencja Xinhua podaje, że dziś nawet 150 mln Chińczyków żyje za mniej niż dolara dziennie. To przede wszystkim mieszkańcy interioru, do których nie docierają żadne owoce trwającego od ponad dekady na wybrzeżu boomu gospodarczego.
OPRAC. PC
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu