Służby zyskają na zamachu
Jeszcze więcej uprawnień dla służb specjalnych i jeszcze więcej pieniędzy - takie będą skutki zamachu na lotnisku Domodiedowo. Ale w Rosji i tak nie przełoży się to na wzrost bezpieczeństwa.
Tylko w ciągu pierwszych siedmiu lat prezydentury Władimira Putina wydatki na bezpieczeństwo wewnętrzne wzrosły realnie (uwzględniając inflację) o 260 proc. W tym samym okresie tylko w Moskwie doszło do ośmiu poważnych zamachów. Rebelia na północnym Kaukazie, zamiast znikać, rozszerza się. W 2010 r. radykałowie przeprowadzili 238 zamachów, o 38 proc. więcej niż rok wcześniej.
Po każdym ataku pęcznieją uprawnienia i budżety agencji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. To trend ogólnoświatowy. Wydatki na bezpieczeństwo lawinowo rosły również w USA po zamachu 11 września. Tylko w jednym resorcie - Departamencie Bezpieczeństwa Wewnętrznego - pracuje 215 tys. ludzi, zaś jego szefowa Janet Napolitano ma do dyspozycji 55 mld dol. Różnica między Rosją i USA jest jednak taka, że Amerykanom udaje się skutecznie zapobiegać atakom na swoim terenie.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu