Atak na moskiewskim lotnisku
Położone 40 km na południowy wschód od centrum Moskwy Domodiedowo, na którym dokonano wczoraj zamachu terrorystycznego, jest największym pod względem liczby pasażerów lotniskiem w Rosji i całej Europie Wschodniej.
Jest też najczęściej używanym portem lotniczym przez turystów i cudzoziemców pracujących w Rosji. W zeszłym roku przyjęło rekordową ilość 22,3 miliona osób, obsługuje 75 linii lotniczych i ponad 600 lotów dziennie. Jako jedyne z rosyjskich lotnisk przystosowane jest do przyjmowania samolotów Airbus A380.
Eksplozja według wstępnych ustaleń spowodowana przez zamachowca samobójcę, nastąpiła o 16:37 moskiewskiego czasu w hali przylotów, obok punktu odbioru bagażu. Jej siła odpowiadała 5 - 7 kilogramom trotylu, a dla zwiększania rażenia ładunek wypełniony był metalowymi elementami. Na krótko przed wybuchem na lotnisku wylądowały samoloty z Brukseli, Berlina, Frankfurtu nad Menem, Duesseldorfu, Londynu, Burgas i Odessy. Po wybuchu niektórzy zagraniczni przewoźnicy, m.in. niemiecka Lufthansa, odwołali przyloty na Domodiedowo. Połączenia z Polską obsługiwane są przez inne moskiewskie lotnisko - Szeremietiewo.
Na informację o zamachu nerwowo zareagowała moskiewska giełda. Jej główny indeks Micex spadł o 2,4 proc., co było największym spadkiem w trakcie dnia od końca czerwca zeszłego roku. Później notowania trochę poszły w górę, ale nie odrobiły strat.
Wczorajszy zamach był najtragiczniejszym w skutkach aktem terroru w Rosji od czasu zamachu w moskiewskim metrze w marcu zeszłego roku. W dwóch niemal jednoczesnych wybuchach zginęło wówczas 40 osób. Do odpowiedzialności za tamten zamach, którego dokonały pochodzące z Dagestanu kobiety, przyznał się czeczeński komendant Doku Umarow. Liczba ofiar śmiertelnych wczorajszego zamachu - 35 osób - może jednak przewyższyć tamtą, bo spośród ponad 130 rannych 20 osób jest w stanie krytycznym.
Jak na razie nikt nie przyznał się od odpowiedzialności za atak, choć zdaniem prowadzących śledztwo sposób jego przeprowadzenia i podobieństwo do poprzednich zamachów wskazuje, że mogli go dokonać islamscy bojownicy z północnego Kaukazu.
bjn
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu