Nowy Jork częściowo zalany, gospodarka się trzyma
Na tydzień przed wyborami prezydenckimi w USA huragan "Sandy" uderzył z bezprecedensową siłą w najbardziej zurbanizowany obszar Stanów Zjednoczonych. Do tej pory zabił co najmniej 33 osoby. Wiatr o sile dochodzącej do 145 km/h pustoszył stany zamieszkane łącznie przez 50 milionów ludzi. A fala dochodząca do czterech metrów wdarła się na ulice Dolnego Manhattanu, zalewając część stacji metra. Wstępne szacunki towarzystw ubezpieczeniowych mówią o zniszczeniach wartych około 40 mld dol. Jeśli się potwierdzą, "Sandy" będzie jedną z największych katastrof naturalnych w historii USA. Inwestorzy uważają jednak, że dzięki większym inwestycjom konsumentów i przedsiębiorstw w odtworzenie zniszczonego mienia kataklizm może w perspektywie kilku miesięcy doprowadzić do przyspieszenia tempa rozwoju gospodarki.
@RY1@i02/2012/212/i02.2012.212.00000010c.802.jpg@RY2@
ap
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu