Paraolimpiada pełna frekwencyjnych rekordów
Zawody w Londynie będą pierwszymi w historii, na które zostaną wyprzedane wszystkie bilety
Rozpoczęte wczoraj igrzyska paraolimpijskie nie tylko będą największą taką imprezą w historii. Po raz pierwszy pod względem zainteresowania czy liczby sprzedanych biletów będą wydarzeniem porównywalnej skali co olimpiada.
Do Londynu przyjechało 4280 sportowców z 166 krajów, co w obu wypadkach jest rekordem. Piętnaście państw w igrzyskach zadebiutuje. I co najważniejsze - paraolimpiada przestaje być tylko dodatkiem do igrzysk. Wszystkie zawody podczas igrzysk olimpijskich oglądało na żywo ok. 8 mln osób. Tymczasem do wtorku na paraolimpiadę sprzedano 2,3 mln biletów, dodatkowe pule trafiające do kas wyprzedawane są w kilka godzin i Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski ma nadzieję, że nabywców znajdzie wszystkie 2,5 mln biletów, co oznaczałoby pierwsze w 52-letniej historii ruchu zawody ze stuprocentową frekwencją na trybunach. Dla porównania - Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie oglądało na stadionach 1,44 mln widzów.
Rekordowa będzie też widownia telewizyjna. Paraolimpiada będzie transmitowana do ponad 100 krajów, zaś Komitet Paraolimpijski szacuje, że łączna liczba widzów przekroczy 4 mld. Przed czterema laty w Pekinie było to 3,8 mld, z czego jednak 1,4 mld w Chinach. Teraz widownia będzie nie tylko większa, ale i bardziej zróżnicowana geograficznie. Niechlubnymi wyjątkami wśród dużych państw są Polska i Stany Zjednoczone. W naszym kraju zawody w ogóle nie będą transmitowane, w USA - które są absolutnym liderem w klasyfikacji medalowej - w stopniu znikomym. NBC, które ma prawa zarówno do olimpiady, jak i paraolimpiady - nie przeprowadzi żadnej relacji na żywo, a jedynie cztery godzinne skróty oraz półtoragodzinne podsumowanie tydzień po zakończeniu zawodów. Dla porównania brytyjski publiczny Channel 4 planuje ponad 150 godzin transmisji na żywo, australijska stacja ABC - ponad 100 godzin, zaś niemieckie publiczne stacje ARD i ZDF - łącznie 65.
Postawę NBC zresztą mocno skrytykowały zarówno Międzynarodowy Komitet Paraolimpijscy, jak i amerykańscy sportowcy. Faktem jest, że w USA świadomość tego, że w ogóle istnieje taka impreza jak paraolimpiada, jest znacznie mniejsza niż w Europie i wielu młodych niepełnosprawnych ludzi nie zdaje sobie sprawy, że sport może być ich życiową szansą.
W największym stopniu na wzrost zainteresowania igrzyskami paraolimpijskimi wpłynął jednak południowoafrykański biegacz Oscar Pistorius. Nazywany ze względu na protezy, na których się porusza "Blade Runnerem" jest pierwszym powszechnie rozpoznawalnym niepełnosprawnym sportowcem - także ze względu na kilkuletnie boje proceduralne o to, czy może startować razem z pełnosprawnymi biegaczami. W tym roku dopiął swego i przed paraolimpiadą zaliczył także start w igrzyskach olimpijskich. Do pewnego stopnia podobnym statusem gwiazdy zaczyna się cieszyć nasza tenisistka stołowa Natalia Partyka, która startowała w obu igrzyskach w Pekinie i teraz podwójny występ powtórzy w Londynie.
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu