Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

De Rossi: Gerrard jest moim idolem

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Gdy zapytaliśmy Daniele’a De Rossiego, czy nie wolałby zagrać z Anglikami w... Krakowie, nie zrozumiał, o co chodzi. Obydwie drużyny czują się pod Wawelem zaskakująco dobrze

Włosi - bo znaleźli oazę spokoju w samym środku skandalu korupcyjnego; Anglicy - bo strategia z hotelem w centrum miasta, aby być bliżej kibiców, okazała się trafna.

Demetrio Albertini, kiedyś znakomity piłkarz, a obecnie wiceprezes federacji, mówi nam dyplomatycznie, że w ćwierćfinale każda z drużyn ma równe szanse na zwycięstwo. Historia przemawia jednak za Włochami. Ostatnie dwa mecze o dużą stawkę Azzurri wygrali, nawet jeśli - gwoli sprawiedliwości - mieli ułatwione zadanie, czując za sobą doping tysięcy kibiców. Dokładniej było to na Euro 1980 i na Mundialu 1990 - obydwie imprezy odbywały się na włoskich boiskach.

Teraz będzie inaczej. Przewagę na trybunach, podobnie jak na krakowskich ulicach, będą mieli Anglicy. - Wielu naszych kibiców nie może sobie pozwolić na daleką podróż, ale to nie ma wielkiego znaczenia - mówi De Rossi. I przekonuje, że w trudnych chwilach, przeciwko dobrym ekipom, włoski zespół zawsze potrafił spisywać się powyżej oczekiwań. Jakby na przekór.

Nawet jeśli w niedzielę staną naprzeciwko siebie dwie wielkie nacje futbolowe, uwaga i tak będzie skupiona na indywidualnych pojedynkach. Najpierw Rooney kontra Cassano. Obydwaj strzelili dotychczas po jednym golu. Anglik wrócił do składu po odbyciu kary i od razu wzbudził takie oczekiwania wśród kibiców, że teraz musi im sprostać. Po drugiej stronie Cassano gra nadspodziewanie dobrze, a wielkie zainteresowanie budzi niezmiennie Balotelli, z którym trener coraz częściej rozmawia w cztery oczy, próbując okiełznać niesfornego młokosa, który chodzi swoimi ścieżkami (także po krakowskim Rynku) i raczej dystansuje się od grupy. Mario zadziwia; na treningach potrafi kilka razy z rzędu efektownie pokonać bramkarza, by nagle wystrzelić piłkę na szóste piętro, a potem stać przez 20 minut i rozdawać dzieciom autografy.

W środku pola też pojedynek gigantów - Pirlo kontra Gerrard. Od dyspozycji Włocha zależy często postawa całej drużyny, kapitan Liverpoolu ma już trzy asysty na tym turnieju. Smaczku tej rywalizacji dodają słowa De Rossiego na ostatniej konferencji prasowej: - Gerrard to mój idol.

Na ławce trenerskiej również będzie ciekawie. Prandelli zaraz po zwycięstwie nad Irlandią podziękował za awans do ćwierćfinału, idąc pieszo... 21 km z hotelu w Wieliczce do klasztoru kamedułów na krakowskich Bielanach; Hodgson chce wreszcie pokazać Włochom, że potrafi wygrywać wielkie mecze (w 1997 r. był w finale Pucharu UEFA z Interem Mediolan). - Szkoda, że Anglików nie trenuje już Capello, bo to trener, któremu najwięcej zawdzięczam - mówi De Rossi.

A nie zapominajmy, że pojedynek między drużynami toczy się również poza boiskiem. Przypadkiem bądź nie - dwie najbardziej rozpoznawalne żony piłkarzy - Carolina Cassano i Coleen Rooney - zamieszkały z dziećmi w Krakowie w jednym hotelu.

Drużyna, która przegra w niedzielę, już niedługo będzie miała okazję do rewanżu, bo 15 sierpnia - w pierwszym meczu towarzyskim po mistrzostwach - obydwa zespoły mają spotkać się ze sobą w Bernie. Nikt nie ma jednak wątpliwości, który mecz jest ważniejszy.

@RY1@i02/2012/120/i02.2012.120.00000090a.803.jpg@RY2@

ap

Daniele de Rossi nie boi się starcia z Anglikami. W tym meczu każda z drużyn może sięgnąć po zwycięstwo

Remigiusz Półtorak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.