Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Hiszpania szykuje się na dzień gniewu

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Związki zawodowe idą na konfrontację z premierem Rajoyem i jego reformami rynku pracy

Dwie największe hiszpańskie centrale związkowe zapowiedziały na przyszłą niedzielę "dzień gniewu". Tego dnia na ulice głównych miast kraju mają wyjść manifestacje, a część służb publicznych przestanie pracować. To protest przeciwko głębokiej reformie rynku pracy, jaką przyjął w miniony piątek konserwatywny rząd Mariano Rajoya.

- Ta inicjatywa oznacza zniweczenie podstaw państwa socjalnego, na którym są oparte prawa pracownicze. I to nie tylko na czas kryzysu, ale na zawsze - tłumaczy lider największego związku zawodowego kraju UGT, Candido Mendez.

W wywiadzie dla prawicowego dziennika "ABC" minister pracy Fatima Banez odrzuca te zarzuty. Jej zdaniem liberalizacja regulacji na rynku pracy jest konieczna, aby powstrzymać dalszy lawinowy wzrost bezrobocia. Od wybuchu kryzysu w 2007 r. liczba etatów spadła o ponad 3 mln, przez co bez pracy pozostaje dziś 5,3 mln Hiszpanów. O ile pięć lat temu stopa bezrobocia wynosiła 7,6 proc. osób w wieku produkcyjnym, o tyle dziś jest to już 23 proc. - najwięcej w całej Europie. Kryzys najbardziej uderzył w ludzie młodych, bo aż 49 procent z nich nie jest w stanie znaleźć sobie zajęcia. Przedsiębiorcy nie chcą ich zatrudniać w obawie, że w razie kłopotów trudno im będzie się pozbyć dodatkowych pracowników.

Reforma, która wchodzi natychmiast w życie, zakłada likwidację systemu branżowych negocjacji płacowych. Do tej pory porozumienia obowiązywały tak długo, aż związkowcy nie zgodzą się na nowe warunki. Z tego powodu w kryzysowym 2009 r. koszty pracy w Hiszpanii i tak wzrosły o 5,8 proc. Teraz przedsiębiorcy nie tylko będą mogli samodzielnie ustalać wysokość płac, lecz także nie będą musieli uzgadniać z rządem programu zwolnień zbiorowych.

Spadną także koszty wypowiedzeń. Dla pracowników z kontraktem na czas nieokreślony będą one odpowiadać 33 dniom za każdy przepracowany rok (maksymalnie mają otrzymywać odpowiednik rocznej pensji) wobec 45 dni do tej pory. Gdy jednak z powodu "niezależnych warunków ekonomicznych" firma znajdzie się w tarapatach, wysokość odpraw zostanie ograniczona do 20 dni za każdy przepracowany rok.

Rząd wprowadza także nowe warunki wypłaty świadczeń dla bezrobotnych. W zamian za otrzymywaną pomoc mają wykonywać prace użyteczności publicznej dla władz samorządów, w których mieszkają. Z jednej strony chodzi o ograniczenie możliwości pracy na czarno (i nierównej konkurencji z zakładami działającymi legalnie), z drugiej - o wsparcie gmin, których nie stać dziś na zatrudnienie wystarczającej liczby pracowników. Ulgi podatkowe mają natomiast otrzymać małe i średnie przedsiębiorstwa, jeśli zatrudnią w czasie kryzysu dodatkowych pracowników.

- To jest reforma o historycznym znaczeniu. Rząd podjął kroki, o których mówiło się od lat - zwraca uwagę Salvador del Rey, profesor szkoły biznesu ESADE w Barcelonie.

Zdaniem prezesa Banku Hiszpanii Miguela Ordoneza bez reform na rynku pracy kraj nie odzyska konkurencyjności na unijnym rynku. W tym roku dochód narodowy Hiszpanii ma się skurczyć o 0,5 proc.

1/3 taki jest udział Hiszpanów w łącznej liczbie bezrobotnych w strefie euro

3 mln tyle miejsc pracy zniknęło w kraju od wybuchu kryzysu

49 proc. tylu młodych Hiszpanów nie może znaleźć pracy

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.