Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Iście po męsku: zarobić nawet na rozbitym małżeństwie

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

W Wielkiej Brytanii rozwódki tracą 20 proc. dochodów, rozwodnicy zyskują nawet 1/3. Problem dotyczy także innych państw rozwiniętych

Rozwód skazuje kobiety na zubożenie. Skutki ekonomiczne dla byłych mężów są o wiele mniej dotkliwe, a w niektórych krajach poziom dochodów mężczyzn po rozwodzie ulega znacznej poprawie.

Zależność ta jest widoczna nawet w państwach najbogatszych, takich jak Stany Zjednoczone. Dochody Amerykanek tuż po rozwodzie spadają nawet o 41 proc. Tymczasem budżet mężczyzn kurczy się o niewiele ponad 20 proc. - podaje tamtejszy Rządowy Urząd Obrachunkowy. Z kolei w Holandii mężczyźni na rozwodzie zyskują. Siła nabywcza rozwodników wzrasta średnio o 7 proc. Tymczasem rozwiedzione kobiety tracą jedną czwartą możliwości finansowych.

Jeszcze lepiej miewają się rozwodnicy z Wielkiej Brytanii. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez socjologa Stephena Jenkinsa, dochody mężczyzn po rozwodzie rosną nawet o jedną trzecią, a kobiet spadają o 20 proc. Co więcej, wskaźnik ubóstwa wśród rozwiedzionych Brytyjek wynosi 27 proc. - to prawie trzy razy więcej niż wśród ich byłych mężów. Wyjście na prostą zajmuje kobietom nawet sześć lat - dodają ze swojej strony naukowcy z australijskiego Instytutu Studiów nad Rodziną. Rozwódkom zwykle udaje się wrócić do dawnych standardów życia dzięki kolejnemu związkowi, państwowym zasiłkom albo nowej pracy.

Inaczej sprawy się mają w Norwegii. Rozbudowany system opieki społecznej dla samotnych rodziców sprawia, że ekonomiczne obciążenie rozwodników rozkłada się równomiernie - twierdzi socjolog Anne Hege Strand. Samotni rodzice, zwykle kobiety, mogą liczyć nie tylko na dodatkowe świadczenia dla dziecka, lecz także ulgi podatkowe i zniżki w przedszkolach. - Zapewnienie dziecku przedszkola w Londynie kosztuje 1,6 tys. euro, podczas gdy w Norwegii - jedynie 300 euro - mówi Strand w rozmowie z "Science Nordic". Państwowy system dofinansowania przedszkoli (rocznie na ten cel rząd wydaje równowartość 3,7 mld euro) pozwala kobietom pozostać na rynku pracy. To ma zaś decydujące znaczenie dla finansów w razie rozwodu.

Najprościej jest wytłumaczyć te różnice, opisując małżeństwo w kategoriach ekonomicznych. Z tego punktu widzenia jest to układ korzystny dla obydwu stron. Holenderski profesor Matthijs Kalmijn zauważył, że jeśli zawarcie małżeństwa niesie ze sobą pewne zyski, to rozwód analogicznie wiąże się ze stratami. Jego zdaniem dwa podstawowe obowiązki związane ze wspólnym życiem - praca i dom - są ze sobą nie do pogodzenia. Jeśli więc w małżeństwie jedna strona wyspecjalizowała się w doskonaleniu zawodowym, a druga w prowadzeniu domu, obie uzyskują małżeńską premię.

Osoba pracująca ma więcej czasu na rozwijanie umiejętności zawodowych, a ta zajmująca się domem więcej środków na życie, niż gdyby żyła na własny rachunek. Według izraelskiego socjologa Liata Raz-Jurowicza badania nad sytuacją kobiet po rozwodzie pokazują, że to kobiety najbardziej cierpią na stracie premii małżeńskiej. Pierwsza przyczyna tego stanu rzeczy jest prozaiczna - życie singla jest droższe niż życie w związku, bo np. koszt mieszkania nie rozkłada się na dwie osoby. Mniej prozaiczne powody mają już charakter strukturalny i kulturowy.

Niektóre kobiety w małżeństwie wybierają rolę gospodyń, co przekłada się na ilość czasu, jaką mają na inwestowanie w życie zawodowe. To je najbardziej dotyka strata małżeńskiej premii. Jeżeli dodamy do tego przejęcie obowiązków związanych z dziećmi, przyczyny zubożenia stają się jasne. Z badań Jenkinsa wynika, że tylko 31 proc. matek w Wielkiej Brytanii po rozstaniu otrzymuje pieniądze od ojców swoich dzieci. Okazuje się więc, że alimenciarze to nie tylko polska specyfika i kraje lepiej od nas rozwinięte też nie radzą sobie z problemem wyrównania kosztów utrzymania dzieci u samotnych matek.

Jednocześnie socjolodzy wskazują, że ubytek dochodu w wielu krajach (m.in. w Danii, we Francji, w Holandii i we Włoszech) zachęca kobiety do bardziej wytężonego wysiłku zawodowego. Te, które nie miały zatrudnienia, szukają go, a te, które już pracowały - pracują więcej. Z kolei w Austrii, Irlandii czy Kanadzie kobiety po rozwodzie generalnie pracują tyle samo, a w Wielkiej Brytanii nawet mniej, niż będąc w związku.

@RY1@i02/2013/225/i02.2013.225.00000070b.802.jpg@RY2@

Ekonomiczne skutki rozwodów dla kobiet i mężczyzn

Nino Dżikija

Jakub Kapiszewski

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.