Koniec snu o socjalu
Po raz pierwszy od ponad dekady Kreml ogranicza wydatki na cele socjalne. Nie stać go już na wypełnienie wszystkich obietnic
Narastający w Rosji kryzys gospodarczy zagraża Władimirowi Putinowi. Jego władza może runąć z prozaicznego powodu: braku pieniędzy na utrzymanie systemu socjalnego. A to właśnie głównie dzięki rozdmuchanym przez petrodolary wydatkom na socjal Putinowi udawało się utrzymywać u władzy przez 13 lat.
Rosyjski rząd skierował do Dumy projekt budżetu na najbliższe trzy lata. W opasłym dokumencie naszpikowanym liczbami kryje się jedno poważne novum - po raz pierwszy od długiego czasu władze zamierzają obciąć wydatki socjalne. To efekt pogłębiającego się kryzysu, który sprawił, że gospodarka znalazła się na skraju recesji. Choć plan wydatków państwa nie został jeszcze przyjęty ostatecznie, już jest przesądzone, że do pierwszych cięć dojdzie w przyszłym roku - realne wydatki na socjal mają spaść o 12,2 proc. Ponadto o nawet 19 pkt proc. mogą być zmniejszone wydatki na lecznictwo, a o 12,8 pkt proc. na szkolnictwo.
Rozważana jest też rezygnacja z wsparcia finansowego dla matek - tzw. kapitału macierzyńskiego. Obecnie kobiety rodzące pierwsze dziecko dostają od państwa ponad 13 tys. rubli (1,3 tys. zł). Wsparcie istotnie zwiększa się wraz z pojawieniem się kolejnych dzieci - wówczas matka może otrzymać nawet 408 tys. rubli (40 tys. zł). Pieniądze można przeznaczyć jedynie na takie cele, jak m.in. spłata kredytu mieszkaniowego, kupno domu, edukacja matki lub dzieci. Niewykluczone, że funkcjonujący od sześciu lat system zostanie wstrzymany z początkiem 2016 r.
Za tania ropa
Taki rodzaj oszczędności nigdy nie miał miejsca w erze putinowskiej, bo Kreml promował model państwa opiekuńczego. Wydatki socjalne pozostały nienaruszalne nawet podczas kryzysu w 2009 r., gdy rosyjski PKB spadł aż o 7,9 proc. - Putin przez niemal dekadę rządził przyzwyczajony do stale rosnących dochodów państwa. Był przekonany, że wystarczy mu środków, by bezboleśnie przebrnąć przez krach - mówi DGP Paweł Salin, dyrektor Centrum Badań Politologicznych Uniwersytetu Finansów przy rządzie Rosyjskiej Federacji. - Ale dziś sytuacja jest inna. Władze dochodzą do wniosku, że czas zacisnąć pasa - dodaje.
A trzeba go zaciskać, bo wydatki socjalne przeciążają budżet - stanowią aż 1/3 wydatków państwa. Ogromny socjal kryje się także w drugiej największej pozycji budżetowej - wydatkach na wojsko. Dopłaty do pensji oraz różnorakie świadczenia i zapomogi dla żołnierzy pochłaniają ponad 30 proc. budżetu resortu obrony.
Do utrzymania wysokiego poziomu socjalu dokładają się też całkowicie zależne od centrum regiony, które przeznaczają na ten cel od 60 proc. do nawet 80 proc. posiadanych środków. Dzieje się tak, bo rozszerzanie przywilejów socjalnych było jedną z najskuteczniejszych metod pozyskiwania i utrzymywania poparcia społecznego. Wygraną w ostatnich wyborach prezydenckich Putin zawdzięcza głównie obietnicom socjalnym, których wartość została oszacowana przez zachodnich analityków na ok. 1,5 proc. PKB rocznie (850 mld rubli). Jak zapowiadał rosyjski prezydent, w ciągu najbliższych pięciu lat m.in. średnia pensja wykładowców na uczelniach ma wzrosnąć dwukrotnie (dziś wynosi 30,3 tys. rubli - 3 tys. zł), podobne podwyżki miały czekać też pracowników sektora medycznego. Władze więc dwoją się i troją, by wywiązać się ze złożonych przez Putina obietnic. Analitycy jednak nie wierzą w ich realizację. - Rosja musiałaby rozwijać się w tempie 20 proc. PKB w skali roku, by sprostać temu zadaniu - wylicza Igor Nikołajew z rosyjskiej agencji analitycznej FBK.
W latach 90. system państwa opiekuńczego w Rosji istniał na papierze. Krach gospodarczy po rozpadzie ZSRR sprawił, że w 1992 r. realna wysokość emerytur spadła dwukrotnie w stosunku do roku poprzedniego. Kryzys pogłębiło bankructwo Rosji w 1998 r. Fatalna sytuacja zmieniła się dopiero wraz z objęciem urzędu prezydenta przez Władimira Putina, które zbiegło się z hossą naftową na światowych rynkach. Od 2000 r. notowania ropy podskoczyły ponadczterokrotnie - do obecnych 109 dol. za baryłkę (w 2008 r. cena baryłki przekroczyła 145 dol., zaś analitycy wieszczyli, że wkrótce będzie kosztować nawet 200 dol.). Strumień petrodolarów pozwolił Putinowi zatkać dziurawy system socjalny, który odziedziczył po Borysie Jelcynie. W 2000 r. wydatki na ten cel wzrosły z ówczesnych niewiele ponad 6 proc. do prawie 13 proc. PKB w bieżącym roku. Władze systematycznie zwiększały wysokości emerytur, świadczeń socjalnych czy pensji pracowników budżetówki. Dzięki temu udało się istotnie zmniejszyć liczbę najbiedniejszych w kraju. O ile w 2000 r. aż 40 proc. Rosjan brakowało pieniędzy na żywność, obecnie wskaźnik ten wynosi zaledwie 6 proc.
Rosyjscy analitycy przyznają, że rządy Putina to wyciąganie Rosji z nędzy. - Jednak władze przesadziły z hojnością. Wysokość świadczeń socjalnych w ogólnej strukturze dochodów Rosjan wzrosła w ciągu ostatnich pięciu lat o ponad połowę, do 19 proc. To absolutny rekord nie tylko w najnowszej historii Rosji, lecz także od czasów sowieckich. Poprzedni padł w 1985 r., wówczas socjal stanowił 16,3 proc. dochodów - przytacza dane Nikołajew. - Jednocześnie doszło w społeczeństwie do znacznego spadku przedsiębiorczości, dochody z tytułu prowadzenia własnej działalności zmalały o połowę, do zaledwie 9 proc. Oznacza to, że władze rozbudowały w nas postawę roszczeniową. Apetyt wciąż rośnie, a Kreml ma coraz mniejsze zasoby, by go zaspokoić - dodaje.
Mimo że utrzymanie systemu socjalnego kosztuje Rosję niemal dwa razy mniej niż kraje zachodnie, to przy większych turbulencjach gospodarczych Kremlowi może zabraknąć pieniędzy na zobowiązania. A to dlatego, że Moskwie wciąż nie udało się uzupełnić zawartości naftowej skarbonki do stanu przedkryzysowego. O ile w 2008 r. zasoby Funduszu Rezerwowego, dokąd trafiała część dochodów z eksportu surowców, wynosiły 137 mld dol. (ok. 8,2 proc. PKB), dziś wartość naftowych zaskórniaków wynosi 80 mld dol. (ok. 4 proc. PKB).
Jednak to nie bezpłatna opieka medyczna, darmowe przedszkola, szkoły czy uczelnie są największą zmorą władz. Najwięcej kosztuje utrzymanie niewydajnego systemu emerytalnego. Co roku państwo przeznacza na ten cel ponad 9 proc. PKB. W Funduszu Emerytalnym Federacji Rosyjskiej (FEFR, odpowiednik polskiego ZUS) notorycznie brakuje pieniędzy. Dzieje się tak ze względu na niekorzystne perspektywy rozwoju sytuacji demograficznej i rynku pracy. Rosyjskie społeczeństwo szybko się starzeje - według szacunków ONZ w 2030 r. już jedną czwartą populacji stanowić będą osoby powyżej 60. roku życia. Tymczasem szybko spada odsetek aktywnych zawodowo.
Sytuację pogarsza to, że duża część gospodarki znajduje się w szarej strefie. Według szacunków wicepremier Olgi Gołodiec swoje zarobki ukrywa przed fiskusem 38 mln Rosjan, co stanowi aż 45 proc. osób w wieku produkcyjnym. Oznacza to, że prawie połowa rosyjskich pracowników odprowadza składki do FEFR nie od całej wysokości pensji, lecz od jej tzw. białej części - oficjalnie zadeklarowanej przez pracodawcę. To zazwyczaj jedynie połowa rzeczywistych zarobków. W dodatku Rosjanie należą do grupy najmłodszych emerytów w Europie. Kobiety nabywają prawo do emerytury w wieku 55 lat, mężczyźni - 60 lat. Przy obecnym modelu systemu emerytalnego, opartym na zasadzie solidarności pokoleń, te negatywne trendy sprawiają, że FEFR balansuje na granicy swoich możliwości.
Odebrać baletnicom
Do tego dochodzi jeszcze jedna rzecz. - To rozdmuchany system przywilejów emerytalnych, który współczesna Rosja odziedziczyła po ZSRR. Daje on prawo przechodzenia na wcześniejszą emeryturę ok. 250 kategoriom grup zawodowych - wyjaśnia DGP Władimir Nazarow z Instytutu Polityki Ekonomicznej im. J. Gajdara w Moskwie. O nawet 10 lat szybciej od pozostałych Rosjan świadczenia emerytalne dostają osoby pracujące w szkodliwych warunkach, pracownicy z północnych części Rosji, a także wojskowi, lekarze, nauczyciele, baletnice czy stewardesy. Łącznie stanowią oni aż 30 proc. wszystkich emerytów. W efekcie rzeczywisty wiek emerytalny w Rosji w przypadku mężczyzn plasuje się na poziomie 58 lat, a dla kobiet 53-53,5 roku.
Wszystko to sprawia, że finansowe możliwości państwa utrzymania dotychczasowych rozmiarów świadczeń socjalnych znalazły się na granicy wyczerpania. W dodatku, jak prognozuje rosyjski rząd, przyspieszenia wzrostu gospodarczego należy oczekiwać dopiero w 2016 r. Tegoroczna dynamika ma wynieść zaledwie 1,8 proc., co w rosyjskich warunkach oznacza stagnację. Spowolnienie sprawi, że w najbliższych trzech latach budżet nie doliczy się aż 3 bln rubli (93 mld dol.) - prognozuje były minister finansów Aleksiej Kudrin. - Władze znalazły się w pułapce. Obniżenie wydatków socjalnych tym razem może być szczególnie niebezpieczne dla rządzących, zwłaszcza że w społeczeństwie wciąż odczuwalna jest erozja poparcia dla władz, obserwowana od czasu powyborczych protestów w Rosji zimą 2011-2012 r. Do niezadowolonych przedstawicieli rosyjskiej klasy średniej mogą dołączyć też biedniejsi Rosjanie, uchodzący za jądro putinowskiego elektoratu - ostrzega Paweł Salin.
@RY1@i02/2013/221/i02.2013.221.000001800.802.jpg@RY2@
ap
Aż 250 grup zawodowych, w tym m.in. baletnice, ma prawo do wcześniejszej o 10 lat emerytury. Łącznie to 30 proc. wszystkich rosyjskich emerytów
Nino Dżikija
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu