Czy kobieta ma wyglądać
Małym lolitkom mówimy "stop" - we Francji senatorzy właśnie przegłosowali zakaz organizowania konkursów piękności dla dzieci. Nie będzie już żadnych wyborów na Miss Bożego Narodzenia, Miss Kasztanów czy też (bez owijania w bawełnę) Baby Miss.
To efekt tego, że Francuzi ostatnio zabrali się ostro do wprowadzania równouprawnienia, nie zapominając o najmłodszych obywatelach. Kilka miesięcy temu skontrolowali, jak się miewa równość płci w przedszkolach i żłobkach. I wyszło, że jest fatalnie: okazało się, że dzieci od najmłodszych lat są wtłaczane w stereotypowe role - dziewczynki za pomocą plastikowych kuchenek i lalek Barbie, chłopcy zaś za sprawą budowania skomplikowanych konstrukcji z klocków i książeczek o supermenach.
W ramach walki o równouprawnienie senatorzy przygotowali również raport dotyczący hiperseksualizacji. Wyszło z niego, że zjawisko seksualizacji jest wszędzie, a najbardziej dotyczy dziewczynek. Wysokie obcasy w podstawówkach (w niektórych placówkach dyrektorzy musieli wprowadzić oficjalne zakazy), push-upy dla ośmiolatek, żeby mogły pochwalić się biustem, nawet jeśli go nie mają, stringi dla 6-latek, gazetki dla dzieci poświęcone przede wszystkim relacjom męsko-damskim oraz wyglądowi, no i konkursy piękności - to tylko część zjawisk, które zostały wymienione w raporcie. Już wtedy, w marcu 2012 r., kiedy była minister sportu (autorka raportu) przedstawiała go w senacie, padła propozycja, by stworzyć kartę praw chroniących dzieci, a także by zakazać akcji promujących seksualizację dzieci i konkursów na małe miss. Autorka raportu dowodziła, że dziewczynki od małego uczą się traktować wygląd jako swój największy atut. Potem trzeba im tłumaczyć, że umiejętność flirtu nie jest ich najmocniejszą stroną w relacjach społecznych. Dlatego wczoraj senat przyjął prawo zakazujące konkursów piękności dla dzieci do 16. r.ż. I nie będzie to martwe prawo, kary będą naprawdę srogie. Organizatorom grozić będzie do dwóch lat więzienia i 30 tys. euro kary.
Debata na temat seksualności małych dzieci rozpętała się tuż po tym, jak "Vogue" wydał serię z sesją mody, w której małe dziewczynki, mocno umalowane, w seksownych sukienkach, sfotografowano w wyzywających pozach. Wtedy także w innych krajach zaczęto się zastanawiać nad regulacjami powstrzymującymi takie zjawisko.
Niektórzy podkreślają, że tak naprawdę chodzi głównie o pieniądze. Od dawna wiadomo, że obrazki implikujące skojarzenia z seksem napędzają sprzedaż. Stąd też sukcesywne obniżanie poprzeczki wieku odbiorców, do których są skierowane rozerotyzowane reklamy, filmy czy muzyka. To biznes napędza modę na taki styl.
@RY1@i02/2013/182/i02.2013.182.00000060a.802.jpg@RY2@
Klara Klinger dziennikarka działu życie gospodarcze kraj i świat
Klara Klinger
dziennikarka działu życie gospodarcze kraj i świat
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu