Czas na ręczne zarządzanie wartością hrywny
Ukraiński prezydent chce zmusić oligarchów do współpracy
Gwałtowna deprecjacja narodowej waluty dotknęła również Kijów. We wtorek prezydent i premier Ukrainy, a także szefowa banku centralnego spotkali się potajemnie z przedstawicielami największych grup oligarchicznych.
Szczegóły spotkania ujawniła wczoraj ukraińska edycja "Forbesa". Stronę państwową reprezentowali prezydent Petro Poroszenko, premier Arsenij Jaceniuk, dyrektor Narodowego Banku Ukrainy (NBU) Wałerija Hontariewa i minister finansów Ołeksandr Szłapak. Oligarchowie w większości nie stawili się osobiście, byli za to reprezentowani przez najważniejszych menedżerów. Byli wśród nich przedstawiciele takich grup oligarchicznych jak SKM Rinata Achmetowa, Prywat gubernatora Dniepropetrowska Ihora Kołomojskiego i Group DF Dmytra Firtasza.
O ile Kołomojski wspiera nowe władze, finansując częściowo armię i bataliony ochotnicze stacjonujące w Zagłębiu Donieckim, o tyle niektóre pozostałe klany wykazywały się do tej pory dość ambiwalentną postawą wobec państwa. Achmetow wiosną starał się podporządkować sobie niektóre grupy separatystów w Zagłębiu Donieckim, by dopiero po wybuchu wojny w Donbasie stanąć bardziej zdecydowanie po stronie Kijowa. Z kolei Firtasza amerykański wymiar sprawiedliwości podejrzewa o korupcję; Ukrainiec przebywa na wolności tylko dzięki wartej 125 mln dol. kaucji.
Według "Forbesa" rząd próbował przekonać oligarchów, by ci ograniczyli praktykę przetrzymywania zysków na zagranicznych rachunkach w nadziei na dalszą dewaluację hrywny. Taka praktyka dodatkowo odbija się na jej kondycji. A narodowa waluta nadal pikuje. O ile 20 lutego, gdy Wiktor Janukowycz opuszczał stolicę, za dolara płacono 8,79 hrywny, o tyle wczorajszy kurs NBU wynosił już 12,94 hrywny. Ukraiński premier wprost miał oskarżyć należące do oligarchów banki o spekulowanie walutą i celową grę na deprecjację. Jaceniuk dowodził, że tylko w ten sposób można wyjaśnić spadek wartości waluty.
- Waluta jest, import spadł o 33 proc. Jeśli w zeszłym roku saldo obrotów handlowych wynosiło u nas minus 6 mld dol., to w tym roku mamy już miliard na plusie. Każdy student drugiego roku ekonomii powie, że kurs powinien się umacniać - mówił szef rządu według relacji Ołeksandra Dubynskiego z kanału 1+1. "Z kolei Poroszenko najpierw przypomniał wszystkim, że jest liberałem i wolnorynkowcem. Po czym uderzył ręką w stół i ogłosił, że ekonomicznie usprawiedliwiony kurs powinien wynosić nie więcej niż 12,95 hrywny za dolara" - pisze "Ekonomiczna Prawda".
Oligarchowie są jednak innego zdania. Bliski obozowi rządzącemu Kostiantyn Żewaho tłumaczył, że Ukraina odczuwa równocześnie znaczący odpływ kapitału i inwestycji, co nie pozostaje bez wpływu na kurs hrywny. Poroszenko zasugerował jednak, że jeśli hrywna wciąż będzie tracić na wartości, bankami zajmie się kto inny niż prezydent czy nawet NBU. "Zapadła złowieszcza pauza. Wielu uczestnikom spotkaniu wydawało się, że za plecami Petra Ołeksijowycza przez chwilę mignął cień Wiktora Janukowycza" - podsumował na blogu Dubynski.
@RY1@i02/2014/186/i02.2014.186.000000700.802.jpg@RY2@
AFP/East News
Arsenij Jaceniuk i Petro Poroszenko bronią hrywny
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu